W słupskim studiu goście, dla których sport stał się nie tylko hobby, ale i sposobem na życie oraz przyjaźń. Badminton i działania amatorskiej grupy założonej przez Ulę Grządzielską-Zblewską zatrzymują czas, a stwierdzenie „pot, krew i łzy” zyskuje zupełnie inny wymiar.
– Nasze spotkania to przede wszystkim świetna okazja do ruchu i poprawy kondycji oraz zdrowia. To też miejsce, gdzie można poznać nowych ludzi, dobrze się bawić i współpracować w przyjaznej, sportowej atmosferze. Najważniejsza jest dobra zabawa, a nie rywalizacja na poważnie, choć apetyt rośnie w miarę jedzenia i udział w zawodach, zwłaszcza kiedy pojawiają się sukcesy, jest bardzo ważny. Dodatkowo można doskonalić swoje umiejętności gry w badmintona i uczyć się zasad fair play oraz samodyscypliny – mówi Urszula Grządzielska-Zblewska.
„BYWA CIĘŻKO, ALE NA TRENINGACH JEST MOC”
Jak zaznaczają uczestnicy zajęć, treningi bywają ciężkie, jednak warto się ich podejmować. – Początki były trudne ale nie wyobrażam sobie nie być na treningu – podkreśla Olga Kobus.
– To spotkanie z badmintonem nie jest moim pierwszym, ale zdecydowanie po przerwie. U Uli na zajęciach pojawiłam się prawie dwa lata temu. Bywa ciężko, ale na treningach jest moc – ocenia Karolina Nowicka.
– Gdyby ktoś mi powiedział, że zamiast do pracy mogę iść pograć w bada, nie wahałbym się minuty – przekonuje Grzegorz Sroka.
Posłuchaj:
Joanna Merecka-Łotysz/ua





