To krok w stronę uregulowania związków, ale nie zrównanie z małżeństwem – komentowały ustawę o statusie osoby najbliższej słupskie radne. Gośćmi Studia Słupsk były Beata Kątnik z klubu Słupsk Wspólnie oraz Marzena Gmińska z klubu Prawo i Sprawiedliwość.
Sejm uchwalił ustawę o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu. Nowe przepisy mają umożliwić dwóm pełnoletnim osobom zawarcie przed notariuszem umowy regulującej m.in. kwestie majątkowe, alimentacyjne, dostęp do informacji medycznych czy prawo do korzystania ze wspólnego mieszkania. Do nowych rozwiązań odniosły się słupskie radne.
– To ważny krok, ponieważ wiele osób żyjących razem zyskuje możliwość uregulowania swojej sytuacji prawnej poprzez notarialnie zawarte porozumienie. Dzięki temu łatwiej będzie załatwiać sprawy majątkowe, medyczne czy związane z codziennym funkcjonowaniem – mówiła radna Gmińska. – Małżeństwo kobiety i mężczyzny nadal pozostaje odrębną instytucją prawa rodzinnego, z szerszym katalogiem praw i obowiązków. Nowa ustawa daje narzędzia do regulowania wspólnego życia, ale nie jest tożsama z małżeństwem – dodała.
Jednocześnie podkreślała, że nowe przepisy nie oznaczają zrównania takiej umowy z małżeństwem. Podobnego zdania jest radna Kątnik.
– Możliwość podpisania umowy u notariusza pozwoli wielu osobom uporządkować kwestie formalne i zapewnić sobie większe bezpieczeństwo prawne. Warto jednak jasno powiedzieć, że zakres tych uprawnień pozostaje inny niż w przypadku małżeństwa – zaznaczyła. – Ustawa nie tworzy instytucji równoważnej małżeństwu kobiety i mężczyzny. To odrębne rozwiązanie prawne, które daje określone uprawnienia, ale nie przewiduje wszystkich praw i obowiązków wynikających z zawarcia małżeństwa – przekonywała.
Posłuchaj:
Nowe przepisy wejdą w życie, jeśli ustawę podpisze prezydent.
Joanna Merecka-Łotysz/ua








