Aktorka znana z seriali (rola w kultowym „Czterdziestolatku”), filmów i sceny teatralnej. W rozmowie z Piotrem Jaconiem, Anna Seniuk opowiedziała o tym, jak po maturze spała w gdyńskim sądzie i o tym, dlaczego na końcu amazonki jest Gdynia.
– Wybrzeże znałam od dawna, bo jeździłam tutaj na wakacje do mojej przyjaciółki, która mieszkała w Gdańsku. Całe wybrzeże zwiedziłyśmy. Później na wakacje przyjechałam z rodzicami. Byliśmy taką rodziną nauczycielsko – urzędniczą, niezbyt bogatą. Wyjazd na wakacje zawsze wiązał się z jakimiś kosztami dla moich rodziców, w związku z tym ojciec zawsze starał się, żeby to były jakieś tanie noclegi. Na wakacjach w Zakopanem nocowaliśmy np. w szkole, gdzie były dla nas rozstawione łóżka. Takie przaśne wakacje – wspomina Anna Seniuk.
NOCLEG W… SĄDZIE
W Gdyni rodzina aktorki nocowała w… sądzie. – Dzisiaj budynek sądu jest odnowiony, w jasnych kolorach, ale wtedy był szaro-czarny. Jak z procesu Kawki. Wchodziliśmy do tego sądu przez interesantów, sędziów, adwokatów. Mieliśmy jeden pokoik pomiędzy salą rozpraw a kancelarią i tam z kuchenką elektryczną, jakimś czajnikiem mieszkaliśmy sobie – dodaje. Aktorka podkreśla, że Gdynia zawsze była dla niej miejscem ekskluzywnym i eleganckim.
„SOPOT NIGDY MNIE NIE POCIĄGAŁ”
– Nigdy specjalnie nie pociągał mnie Sopot, nie dlatego, że nie jest piękny, tylko, że pełen ludzi. Starałam się później wakacje i wycieczki spędzać zawsze na odludziu. Także mnie stresował Sopot. Zawsze jeździliśmy na plaże, gdzie nie było dużo ludzi – podkreśla Anna Seniuk.







