– Nie uważam, że wszystko załatwią pieniądze. To kwestia przyzwyczajenia. Przechodzę pod wiaduktem codziennie i widzę, że jest coraz więcej ludzi. To musi potrwać. Ludzie muszą się przyzwyczaić. Ważne jest, by przy stacjach były parkingi. Błędem PKM jest to, że nie dojeżdża do Gdańska Głównego. Wtedy korzystałoby więcej osób. To jest strata czasu. Inwestycja już się zwróciła w sensie wizerunkowym – mówi Mieczysław Abramowicz.
Kilkuset biegaczy wystartowało w „Biegu z Nadzieją”. Wpisowe pomoże w leczeniu dzieci
Ponad 200 mieszkańców Słupska zamiast spędzić upalną sobotę...







