Udanie pożegnać się z kibicami, przerwać serię meczów bez zwycięstwa na własnym stadionie, powrócić do czołowej ósemki Lotto Ekstraklasy i zrehabilitować się za porażkę w Białymstoku. To cele, które postawili sobie piłkarze Arki przed poniedziałkowym meczem z Jagiellonią, która do Gdyni przyjechała zmotywowana chęcią odzyskania fotela lidera.
ZBUDOWAĆ TWIERDZĘ NA NOWO
Stadion przy Olimpijskiej z twierdzy, którą był w poprzednim sezonie i na początku obecnych rozgrywek, w ostatnim czasie stał się miejscem, w którym Arka ma problem ze zdobywaniem punktów. Żółto-niebiescy na wygraną przed własną widownią czekają od 19 września. Wówczas mimo zwycięstwa nad Cracovią, w grze zespołu trenera Grzegorza Nicińskiego można było zauważyć niepokojące symptomy zniżki formy. Zwycięstwo nad „Pasami” zapewnił Marcus, ale później gdynianie już ani razu po meczu ligowym nie opuszczali swojej murawy zwycięzcy.
ARKA NAJGORSZE MA JUŻ ZA SOBĄ?
Przełamanie przyszło w Pucharze Polski i zwycięstwie nad Drutex-Bytovią, które dało awans do półfinału rozgrywek. Następnie Arka przełamała się także w ekstraklasie. Teraz gospodarze chcą udanie zakończyć rok i pożegnać się z kibicami zdobyciem 3 punktów. Zadanie będzie z gatunku arcytrudnych. Jagiellonia, która chce powrócić na szczyt tabeli w Białymstoku, w poprzednim meczu bezlitośnie obnażyła wszelkie braki Arki wygrywając 4:1. Porażka na Podlasiu była jednym z najgorszych meczów zespołu Nicińskiego w tym sezonie. Tamto spotkanie zostało jednak „przebite” przez blamaż w Krakowie 1:5 z Wisłą.
– Każde zwycięstwo niezależnie od okoliczności, w jakich jest wywalczone, daje komfort i wiarę w sens tego, co się robi. Dlatego znów mamy power. Dzięki tym wygranym wróciło to, co mieliśmy na początku sezonu. Ponownie czujemy, że możemy regularnie zdobywać punkty. Z tego też względu do Jagiellonii możemy podejść z większym komfortem, ale na boisku musimy zaprezentować to co w ostatnich, udanych meczach: walkę o każdy centymetr boiska oraz konsekwencję w grze – mówi Antoni Łukasiewicz, defensywny pomocnik Arki Gdynia.
JAGIELLONIA POWAŻNIE OSŁABIONA
W porównaniu z meczem czwartej kolejki w Białymstoku, teraz Jagiellonia będzie bardzo osłabiona. Z powodu nadmiaru żółtych kartek zabraknie kluczowego pomocnika Tarasa Romańczuka. Niepewny jest występ najlepszego strzelca i asystenta „Jagi” Konstantina Vassiljeva, który strzelił Arce 2 gole. Reprezentant Estonii rozgrywa koncertowy sezon i jest jednym z najlepszych piłkarzy ligi. Swoją orkiestrą z wysokości ławki nie będzie mógł kierować Michał Probierz. Szkoleniowiec wraz z opiekunem bramkarzy Grzegorzem Kurdzielem zasiądą na trybunach. To kara za krytykowanie przez nich sędziego w meczu z Lechem Poznań. W poniedziałek Jagiellonię poprowadzi doskonale znany w Trójmieście były zawodnik Lechii, a wcześniej także Arki – Krzysztof Brede.
DOBRE STATYSTYKI ARKI
Za Arką przemawia statystyka. Jagiellonia jeszcze nigdy w meczu o punkty nie wygrała w Gdyni. W tym sezonie drużyna z Białegostoku na wyjazdach spisuje się jednak znakomicie. Doznał tylko jednej porażki w lidze, przegrywając w szóstej kolejce z Wisłą Płock. Teraz kibice będą mogli zasiąść jedynie na trybunach „Olimpijska” i „Tory”. Decyzją wojewody pomorskiego zostaną zamknięta trybuna „Górka” i sektor gości.






