To znów były derby koszykarskie pełne emocji i zwrotów akcji w Ergo Arenie. Prowadziła wyraźnie Arka, by pod koniec meczu dać się dogonić Treflowi. Ostatecznie po wyrachowanych ostatnich dwóch minutach i przy ogromnym doświadczeniu amerykańskich graczy Arki – Bostica i Florenca, to faworyzowani gdynianie wygrali 89:84. Cztery poprzednie starcia derbowe, kończyły się zwycięstwami Trefla Sopot. Ale rozkład sił na koszykarskiej mapie Polski przez kilka miesięcy zmienił się diametralnie. Trefl z solidnego ligowca z poprzedniego sezonu, stał się w tym sezonie dostarczycielem punktów dla rywali. Arka kończąca poprzedni sezon na 11 pozycji w tabeli, wzmocniona gwiazdami pokroju Upshawa i Bostica, wyrosła w nowym sezonie na jednego z kandydatów do zdobycia Mistrzostwa Polski.
MIAŁO BYĆ ŁATWO
EMOCJI NIE ZABRAKŁO
A wszystko to, co przeciętne w tym meczu wynagrodziła dynamiczna i niezwykle wyrównana końcówka. Punkty pod koszem zdobył Paweł Leończyk i z bezpiecznej przewagi Arki zrobiło się tylko jednopunktowe prowadzenie 82:81. I gdy wydawało się, że na fali tego euforycznego powrotu do gry, Trefl odniesie sensacyjne zwycięstwo, to amerykańscy liderzy Arki okazali się najsprytniejsi. Najpierw przy bardzo agresywnej obronie James Florence spektakularnie uwolnił się od krycia zdobywając punkty, później Josh Bostic równo z syreną oznajmiającą koniec czasu na rozegranie akcji, wymusił faul dający trzy rzuty osobiste. I zrobiło się 87:81 dla Arki. A kiedy chwilę później piłkę w szkolny sposób zgubił Łukasz Kolenda, faktem stała się 12 porażka w sezonie Trefla Sopot.
ZAGORAC ŚWIĘTUJE POŁOWICZNIE
I tylko szkoda w tym wszystkim Sasy Zagoraca. Przed kilkoma tygodniami Słoweniec wzmocnił drużynę Trefla, a we wtorek w dzień 35. urodzin podkoszowy uczcił je 25 punktami. Zabrakło mu do pełni szczęścia jedynie zwycięstwa zespołu Trefla. Pewne jednak, że forma prezentowana przez Słoweńca w rzutach z dystansu, jeszcze niejeden mecz pozwoli Treflowi wygrać.







