Pustki na trybunach, odpowiedzialność na murawie i… wyszarpany remis. Arka wydziera punkt Wiśle Płock

Jeden z kluczowych meczów w walce o utrzymanie, naprzeciw siebie drużyny realnie zagrożone spadkiem z Ekstraklasy, a na murawie i obok niej postaci emocjonalnie zaangażowane w losy obu klubów. I co? I prawie puste trybuny w wolny dzień od pracy w 120-tysięcznym mieście. Patrząc na spotkanie Wisły Płock z Arką nie sposób wyciągnąć inne wnioski niż takie, że coś poszło nie tak.


Frekwencja podczas wyjazdowego meczu to jednak niewielkie zmartwienie wobec rezultatu osiągniętego przez Arkę na płockiej ziemi. Mecz długimi fragmentami był nudny, można go nawet określić mianem „typowego na remis”, a jednak w pojedynku dwóch rannych, to Wisła pokazała więcej finezji. Na szczęście w najlepszym dla Arki momencie premierowy gol w tym sezonie przytrafił się stoperowi – Frederikowi Helstrupowi, co daje punkt lepszy niż obraz Arki przez całe 90 minut.

CO Z TYM SOCHĄ?

Akcja bramkowa Wisły to tylko jedna z wielu sposobności, jakie mieli płocczanie do stwarzania zagrożenia swoim prawym skrzydłem. Tam niestety jeden ze słabszych meczów zagrał Tadeusz Socha. Co pojedynek, to przegrany, co zagrożenie, to sunące jego stroną. A gdy już lewy obrońca mógł się zrehabilitować w ofensywie, to na kwadrans przed końcem meczu źle podawał w pole karne do Mateusza Młyńskiego. Niestety trener Jacek Zieliński nie miał specjalnego manewru, bo nie mógł skorzystać z Adama Marciniaka, a Michael Olczyk, który nominalnie mógłby zagrać na tej pozycji, nie grał od marca. W 47 minucie to właśnie Sochą zabawił się Stefanović, a niepilnowanemu Zawadzie nie pozostało nic innego, jak z najbliższej odległości skierować piłkę do bramki.

SZWOCH NA MARGINESIE

W składzie Wisły znalazł się ex-Arkowiec Mateusz Szwoch. Większą karierę w jego przypadku zatrzymały kontuzje i problemy zdrowotne, z wadami serca na czele. Kilka tygodni temu Szwoch wrócił jednak do składu, zdobył nawet niezwykle istotną bramkę przeciwko Wiśle Kraków, a o swoich problemach mówi, że są… motywujące. Bo można z nich wiele się nauczyć, ot choćby pokory. W piątkowy wieczór jednak człowiek, z którym Arka wiązała kiedyś wielkie nadzieje, nie zachwycił.

OJRZYŃSKI BEZ SENTYMENTÓW

Ogromną satysfakcję po golu dla Wisły na pewno odczuwał trener Leszek Ojrzyński. Głównie dlatego, że chciał utrzeć nosa właścicielowi Arki Dominikowi Midakowi. Panowie nie rozstali się po poprzednim sezonie w najlepszych okolicznościach, a szkoleniowiec nie ukrywał żalu. – Niektórzy w meczach z byłymi klubami nie celebrują bramki, co dla mnie nie jest do końca zrozumiałe. Jesteś tam, gdzie ktoś ci zaufał, dlatego musisz dać z siebie wszystko. To jest nasz zawód i uważam, że każdy ma prawo się pocieszyć, nawet trener, jeśli wygra ze swoim byłym zespołem – powiedział ostatnio w rozmowie z Przeglądem Sportowym Leszek Ojrzyński.

Koniec końców jednak drużyna Ojrzyńskiego pokpiła sprawę. W ostatniej akcji meczu Frederik Helstrup zdobył się na to, czego brakowało mu przez cały sezon – bramki. Wyciągnięty jak struna wyskoczył w polu karnym najwyżej, celnie kończąc dośrodkowanie.

MOGŁO BYĆ FATALNIE, JEST ŚREDNIO

Oddech – to uczucie, które dominowało u piłkarzy Arki przed meczem z Wisłą Płock. Wystarczyły dwa zwycięstwa, by perspektywa malowała się zgoła inaczej niż jeszcze przez kilkoma dniami. 6 punktów zdobyte na przestrzeni 3 dni pozwoliło uwierzyć, że istnieje jeszcze coś innego poza przegrywaniem. A jakie uczucie zdominuje Arkowców po meczu w Płocku? Krótkotrwale na pewno satysfakcja i ulga, że udało się wydrapać remis. Długofalowo jednak wciąż pozostaje konieczność wygrywania i oglądania się na inne zespoły. W niedzielę głównym zajęciem Jacka Zielińskiego i jego podopiecznych powinno być zaciskanie kciuków za Zagłębie Sosnowiec w meczu ze Śląskiem Wrocław. A później powrót do dobrych zwyczajów ostatnich dni – do wygrywania.
34. kolejka piłkarskiej Ekstraklasy: Wisła Płock 1:1 Arka Gdynia (Zawada 47; Helstrup 90+4)

Skład Arki: Steinbors – Zbozień,  Danch, Helstrup, Socha – Deja, Vejinović Da Silva (Zarandia), Nalepa (Młyński) –  Aankour, Janota.

pkat

Zwiększ tekstZmniejsz tekstCiemne tłoOdwrócenie kolorówResetuj