Momenty były. Co zostanie zapisane na kartach historii i co zapamiętamy z mundialu w Katarze?

(Fot. EPA/Ali Haider)

Porażką z Francją zakończyliśmy zmagania na mistrzostwach świata w Katarze. Podczas mundialu nie zawsze wszystko wychodziło po naszej myśli, jednak wiele momentów zostanie zapisane na kartach historii polskiej piłki.

Ciężko mówić o pozostającym niesmaku w momencie, gdy po raz pierwszy od 36 lat udało nam się awansować do fazy pucharowej. Styl gry wielu osobom jednak nie przypadł do gustu, ze strony kibiców padają zatem także słowa krytyki. Wszystko mogło potoczyć się zupełnie inaczej, lecz to już gdybanie. Faktem za to jest, że pierwszy raz od 1986 roku zagraliśmy w 1/8 finału.

DRUŻYNA, JAKĄ CHCEMY OGLĄDAĆ

Znalezienie się w najlepszej szesnastce świata już jest wielkim sukcesem. Natomiast styl, w jakim odpadliśmy grając z aktualnym mistrzem świata, pozwala nam odczuwać dumę z naszych reprezentantów. W fazie pucharowej byliśmy zupełnie inną drużyną, która bez kompleksu mniejszości grała z Francuzami jak równy z równym. Bywały nawet momenty, w których to Polska dyktowała warunki gry. Zabrakło jedynie skuteczności. Bez wątpienia napsuliśmy Francuzom dużo krwi i mecz ten pokazał, że przed nami może być bardzo ciekawa przyszłość.

ŚWIETNE WYSTĘPY

Gdybyśmy mieli wskazać najlepszego zawodnika reprezentacji Polski na tym mundialu, był to bez wątpienia Wojciech Szczęsny. Bramkarz Juventusu zapisał się na kartach historii nie tylko naszej reprezentacji, ale również historii mistrzostw świata. Broniąc dwa rzuty karne dołączył do elitarnego grona trzech bramkarzy, którzy tego dokonali. Oprócz Szczęsnego wcześniej udało się to dwóm zawodnikom, a byli nimi Brad Friedal ze Stanów Zjednoczonych (podczas mistrzostw świata w 2002) oraz Jan Tomaszewski (podczas mundialu w 1974 roku). Wojciech Szczęsny jest również regularnie zestawiany w drużynach najlepszych zawodników fazy grupowej przez wszelkie światowe portale.

– Jeżeli Piotr Zieliński wstanie pewnego dnia i coś mu przeskoczy w głowie, to będziemy mieli zawodnika, którego będą nam zazdrościć wszyscy na świecie – powiedział przed laty były selekcjoner reprezentacji Polski Jerzy Brzęczek. Bardzo prawdopodobne, że ten dzień pomocnik Napoli ma już za sobą. Piotr Zieliński nie był w genialnej dyspozycji podczas każdego spotkania w Katarze, jednak gdy już się „uruchamiał”, bez wątpienia był motorem napędowym i głównym rozgrywającym naszej reprezentacji. Wypadał szczególnie dobrze podczas spotkań z Francją oraz z Arabią Saudyjskiej, grając przeciw tej ostatniej drużynie zdobył nawet bramkę.

Przeważnie zwracamy uwagę na tych, którzy strzelają gole, a zapominamy przy tym o tych, którzy robią wszystko, aby nie padały one przeciw nam. Jednym z takich cichych bohaterów był Bartosz Bereszyński, którego razem ze Szczęsnym można nazwać najlepszym polskim zawodnikiem tego turnieju. Zawodnik Sampdorii był bezbłędny, walczył o każdą piłkę i często wygrywał pojedynki ze światowej klasy skrzydłowymi. Bez wątpienia był on najpewniejszym elementem naszej defensywy, na której przede wszystkim opierała się nasza gra w fazie grupowej. Warto również dodać, że Bereszyński nie grał na swojej nominalnej pozycji.

ŁZY SZCZĘŚCIA

Jednym z momentów, które zapamiętamy na długo, jest gol Roberta Lewandowskiego w meczu przeciw Arabii Saudyjskiej. Sama bramka nie byłaby niczym szczególnym, jednak obrazek naszego kapitana całego w łzach, wywołanych euforią, obiegł cały świat. Zawodnik FC Barcelony do mundialu w Katarze nie był w stanie zdobyć gola podczas mistrzostw świata. W pewnym momencie zaczęto snuć teorie spiskowe na temat klątwy, a temat ten podkręcił niewykorzystany rzut karny w meczu z Meksykiem. Lewandowski słynie ze znakomitej skuteczności z „jedenastek”, a nie wykorzystanie jej w tak ważnym meczu mogło przełożyć się na to, że w taką klątwę sam zaczął wierzyć. Wielka presja i zły czar prysły w momencie zdobytej bramki, a wszyscy kibice reprezentacji, zarówno ci przed telewizorami, jak i co na trybunach, cieszyli się z niej razem z Robertem.

GOLE Z GRY

Mimo dwóch goli zdobytych podczas mistrzostw z świata z 2018 roku bardzo długo czekaliśmy na bramki zdobywane bez stałych fragmentów na mundialu. Dwie bramki zdobyliśmy również na mundialu w 2006 roku, jednak oba również były trafieniami po stałych fragmentach.

W pożegnalnym meczu mistrzostw świata z 2002 roku biało-czerwoni pokonali USA 3:1. Gole zdobywali Emmanuel Olisadebe, Paweł Kryszałowicz i Marcin Żewłakow. To właśnie wtedy Polacy po raz ostatni zdobywali na mundialu gole z gry. Zła passa została przerwana po 20 latach w meczu z Arabią Saudyjską i dokonał tego Piotr Zieliński, który zmieścił piłkę w siatce, po podaniu od Roberta Lewandowskiego.

Nam pozostaje trzymać kciuki, aby na następne gole, wystarczyło czekać tylko do następnego mundialu, a historyczny mecz z Francją, będzie nie tylko jednorazowym wyjściem z grupy, a początkiem czegoś nowego, co będziemy doświadczać regularnie.

jk

 

Komentarze


Zwiększ tekstZmniejsz tekstCiemne tłoOdwrócenie kolorówResetuj