Wielkie emocje w meczu z outsiderem. Trefl zwycięża po tie-breaku

(Fot. PAP/Adam Warżawa)

Takich emocji po meczu z Cuprum Stilon Gorzów trudno było oczekiwać. Energa Trefl zaczął świetnie, później miał duże problemy, ale wyszedł z nich w imponującym stylu. Wygrał 3:2 (25:21, 21:25, 23:25, 25:21, 18:16), a MVP meczu został Alex Nasewicz.

Pierwszy set wyglądał tak, jak wielu kibiców pewnie się spodziewało. Trefl nie dominował, ale wyraźnie przeważał, głównie za sprawą Alexa Nasewicza. Atakujący zdobył 9 punktów (tyle samo, co wszyscy pozostali gracze Trefla razem wzięci) i poprowadził drużynę do wygranej 25:21.

DWA SETY DLA GOŚCI

Ale w drugiej partii już go brakowało. Dostał łącznie zaledwie 6 piłek w ataku, skończył tylko dwie. Gdańszczanie dławili się w ofensywie, skutecznie kończyli zaledwie co trzecią piłkę, a gorzowianie złapali swój moment i tym razem to oni wygrali do 21. Świetnie spisali się też w trzecim secie, bo choć Nasewicz wrócił znów do świetnej gry i zdobył 10 punktów, to gorzowianie ostatecznie cieszyli się z wygranej. Henno i Chizoba ciągnęli drużynę gości, która wygrała 25:23.

Trefl stracił już punkt, ale do ugrania zostały jeszcze dwa. W czwartym secie kluczowa była końcówka, w której goście popełnili dwa niewymuszone błędy, a gdańszczanie zachowali spokój. Niezwykle ważna była weryfikacja wideo, bo okazało się, że w jednej z akcji goście nieznacznie dotknęli siatki. Zamiast 20:20 było 21:19 i gdańszczanie mieli choć minimalny komfort. Docenić trzeba tym razem Tobiasa Branda, który wziął na siebie dużą odpowiedzialność, sekundował mu Piotr Orczyk i w oparciu o przyjmujących właśnie Trefl wygrał 25:23.

EMOCJE W TIE-BREAKU

Tie-break toczył się punkt za punkt, aż w końcówce cuda zaczął wyprawiać Brand. Najpierw atakował cztery razy w jednej akcji, by w końcu zdobyć punkt na 13:13. W kolejnej dostał całkowicie sytuacyjną piłkę, był wyrzucony poza antenkę, ale efektownie skończył, dając gdańszczanom piłkę meczową. Po przerwie na żądanie goście jednak odpowiedzieli i zaczęła się gra na przewagi. Brand zapunktował po raz kolejny, ale w następnej sytuacji Paweł Pietraszko dotknął siatki, było po 15. Gorzowianie dwa razy wybronili ataki Nasewicza, a Orczyk nie utrzymał piłki w obronie i tym razem to goście mieli meczową.

Tym razem Orczyk trafił, było 16:16. W ataku pomylił się Chizoba, Trefl miał meczową, a Paweł Pietraszko skończył mecz bezpośrednio z zagrywki. Trefl wyszedł z ogromnych opałów, wygrał tie-break 18:16 i wygrał też oczywiście cały mecz.

Tymoteusz Kobiela

Zwiększ tekstZmniejsz tekstCiemne tłoOdwrócenie kolorówResetuj