Tego wieczoru musiało dojść do przełamania. W Płocku czekali, by zatrzymać serię porażek Wisły na czterech. Seria Arki była o wiele bardziej spektakularna: w tym sezonie na jedenaście meczów w delegacji, Gdynianie zremisowali jeden – resztę przegrali. I wreszcie stało się! Napiszmy to wielkimi literami: ARKA WYGRAŁA MECZ NA WYJEŹDZIE.
Nafciarze, podobnie jak Arkowcy, zdecydowanie lepiej radzą sobie na własnym terenie. Jeśli weźmiemy pod uwagę wyłącznie mecze rozegrane w roli gospodarza, Arka jest najlepsza spośród wszystkich drużyn Ekstraklasy dzięki siedmiu zwycięstwom, czterem remisom i zaledwie jednej porażce. Płocczanie są pod tym względem wiceliderem i do dziś mogli szczycić się bilansem: 7-3-2.
Siła Wisły w Płocku i niemoc Arki poza Gdynią zdawały się wyraźnie wskazywać faworytów, ale w tym sezonie nic nie jest oczywiste ani niemożliwe – co dzisiejsze spotkanie dobitnie udowodniło.
RZUTY KARNE? NIE DLA ARKI
Już po pierwszej akcji kibice Arki mogli sobie sporo obiecywać. Oskar Kubiak – jak zdążył przyzwyczaić – przebojowo ruszył w pole karne i – co akurat nie w jego stylu – minimalnie spudłował z ostrego kąta.
Kolejne minuty oczekiwania ostudziły. Z każdą następną akcją tempo gry stawało się coraz bardziej niemrawe. Aż do 23. minuty. Wówczas znakomitym rajdem popisał się Kamil Jakubczyk, po czym zagrał do Vladislavsa Gutkovskisa. Łotysz stanął oko w oko z Rafałem Leszczyńskim, ale to bramkarz Wisły wyszedł zwycięsko z pojedynku.
Na tym jednak akcja się nie zakończyła. Za dobitkę zabrał się Sebastian Kerk. Piłka wyszła za linię końcową, jednak arbiter powstrzymywał wznowienie gry, ponieważ sędziowie w wozie VAR przyglądali się interwencji Marcina Kamińskiego. Na ujęciu zaserwowanym w telewizyjnej transmisji widać było przede wszystkim plecy Leszczyńskiego, zza których wyłoniła się dłoń kapitana Wisły. Przy tej wątpliwej jakości powtórce pierwsze wrażenie było takie, że dłoń Kamińskiego zetknęła się z piłką. Drugie i trzecie również. W przerwie nawet sam Kamiński przyznał przed kamerą, że piłka trafiła w jego rękę. Sędziowie uznali jednak inaczej, więc Arka wciąż czeka na podyktowanie pierwszego w tym sezonie rzutu karnego.
Po chwilowym skoku adrenaliny u kibiców obu drużyn, wszystko wróciło do monotonnej normy. Jak na dwie najgorsze ofensywy w tym sezonie przystało, obie ekipy oddały w pierwszej połowie zaledwie po jednym celnym strzale.
DO DWUNASTU RAZY SZTUKA
Druga połowa to już inna bajka. Arkowcy wyszli niesamowicie nakręceni. Powodów możemy jedynie się domyślać, natomiast efekty widoczne były znakomicie. Już pół minuty po wznowieniu gry Gutkovskis znów stanął przed szasną. Tym razem nie trafił jednak w bramkę.
Co się odwlecze, to… wiadomo. Arkowcy rozpoczęli odliczanie do trzech.
RAZ. W 50. minucie do siatki trafił Dawid Kocyła, który do Gdyni przeprowadził się z… Płocka i – jak można wnioskować po reakcji na strzelonego gola – miał co nieco do udowodnienia kibicom klubu, dla którego grał (z przerwami) w latach 2019–2024.
DWA. W 62. minucie było już 2:0 dla Arki. Gutkovskis wreszcie znalazł sposób na pokonanie Leszczyńskiego i kibice żółto-niebieskich naprawdę zaczęli wierzyć, że przełamanie jest możliwe.
TRZY. W 82. minucie uśmiechnęli się nawet najwięksi gdyńscy pesymiści. Wynik spotkania ustalił Nazarij Rusyn. Płocczanie leżeli na deskach.
Raz, dwa, trzy i trzy punkty jadą do Gdyni. Przy dwunastym podejściu. Walka o utrzymanie nabiera rumieńców i aktywnie włącza się w nią Wisła Płock, która zimowała na pozycji lidera. Ten fakt sporo mówi o zbliżającym się ku końcowi sezonie. Niemożliwe nie istnieje.
WISŁA PŁOCK – ARKA GDYNIA 0:3 (0:0)
Bramki: 0:1 Dawid Kocyła (50.), 0:2 Vladislavs Gutkovskis (62.), 0:3 Nazarij Rusyn (82.).
Żółte kartki: Wiktor Nowak, Fabian Hiszpański, Mariusz Misiura – Serafin Szota.
Sędzia: Łukasz Kuźma (Białystok).
Widzów: 7 648.
Wisła Płock: Rafał Leszczyński – Marin Karamarko, Marcin Kamiński, Marcus Haglind-Sangre – Kevin Custović (63. Quentin Lecoeuche), Dani Pacheco (75. Matchoi Djalo), Kyriakos Savvidis (63. Dominik Kun), Tomas Tavares (63. Deni Jurić), Żan Rogelj (83. Fabian Hiszpański) – Said Hamulić.
Arka Gdynia: Damian Węglarz – Dawid Gojny, Michał Marcjanik, Serafin Szota (86. Dominick Zator) – Oskar Kubiak, Alassane Sidibe (67. Michał Rzuchowski), Kamil Jakubczyk, Dawid Kocyła (73. Marc Navarro) – Sebastian Kerk (86. Joao Oliveira), Vladislavs Gutkovskis (73. Nazarij Rusyn), Patryk Szysz.
Paweł Marszałkowski








