Prawdziwym dreszczowcem zakończył się mecz SKS-u Fulimpex Starogard Gdański z Enea Abramczyk Astorią Bydgoszcz w 4. półfinale Pekao Pierwszej Ligi koszykarzy. Gospodarze nie trafili rzutu na zwycięstwo, a wcześniej sędziowie podjęli kontrowersyjne decyzje o faulu ofensywnym w ostatnich sekundach spotkania. W ich skutku to Astoria zwyciężyła 72:70 i zagra w wielkim finale z ŁKS-em Coolpack o awans do Ekstraklasy.
Mecz miał zupełnie inny przebieg od sobotniego, kiedy to SKS zwyciężył różnicą 21 punktów. Tym razem Astoria uzyskała kilkupunktową przewagę, którą utrzymywała do połowy czwartej kwarty. Goście zaczynali ostatnie 10 minut z przewagą 10 punktów, ale SKS po raz kolejny pokazał charakter, odrobił straty, a na 150 sekund przed końcem nawet prowadził trzema punktami 68:65, ale tej przewagi nie utrzymał.
ZMIENNA PRZEWAGA
Najpierw Patryk Kędel trafił za dwa, a potem, gdy Damian Jeszke znowu dał prowadzenie SKS-owi, Martayce Kimbrough trójką zamknął spotkanie. Amerykanin nie grał najlepszego meczu, nie popisał się także po zakończeniu spotkania, kiedy triumfalnymi gestami prowokował kibiców gospodarzy. Do eskalacji napięcia zabrakło bardzo niewiele, na szczęście zapanowano nad tłumem. Przykre, że 30-latek nie potrafił cieszyć się, jak nakazuje sportowa etykieta, z własnymi kibicami, celebrując końcowy rezultat. Wyraźnie zabrakło wyobraźni, a przede wszystkim szacunku do przeciwnika.
A przecież przez całą serię to był pokaz i koszykówki, i wzajemnego respektu rywali, także na trybunach. I to właśnie gest Kimbrougha w jednej tylko chwili popsuł obraz całego widowiska.
KOŃCÓWKA NA EMOCJACH
Astoria wykorzystała przewagę parkietu dwukrotnie. SKS obudził się dopiero u siebie. Miał prowadzenie na 2 minuty przed końcem 4. meczu, ale tę przewagę wypuścił. Ostatecznie jednak – niezależnie od wyniku serii o brąz – to był świetny rok SKS-u. Począwszy od znakomitego startu, przez dobrze zbudowany skład, po świetnie reagującego na wydarzenia boiskowe trenera.
Wzruszenie i łzy przygnębienia Sebastiana Kowalczyka po spudłowanym ostatnim rzucie pokazały, jak bardzo zawodnikom ze Starogardu zależało na wydłużeniu tej serii. Tym razem gospodarzy zawiodła skuteczność za trzy punkty – tylko cztery rzuty wpadły na zaledwie 18 proc. skuteczności. Astoria zagrała też lepiej pod koszem, wykorzystywała fizyczność Kempa i Kędla, gospodarze zaś nie pokazali tej energii, którą zdławili rywala dzień wcześniej.
Paweł Kątnik/puch








