Fatalna interwencja Dawida Arndta ustawiła mecz piłkarzy Arki z Miedzią. Bramkarz Gdynian w 16. minucie przepuścił pod brzuchem sygnalizowany i niezbyt mocny strzał Kamila Antonika z 25. metra. Skrzydłowy gospodarzy okazał się katem gości, gdy w doliczonym czasie znakomicie wykończył kontrę swojej drużyny.
Arka Gdynia zaczęła mecz całkiem dobrze. Szansę na otwarcie wyniku już w 4. minucie miał Gojny, który nie zamknął dośrodkowania Walusia. W 26. minucie minimalnie niecelnie z linii pola karnego strzelał Kun. Jeszcze lepszą sytuację mieli gospodarze. W olbrzymim zamieszaniu Serafin Szota wybił piłkę z linii bramkowej.
PRZEWAGA ARKI
W drugiej połowie Arka osiągnęła zdecydowaną przewagę. Tuż po wznowieniu gry Milewski trafił w słupek, aczkolwiek był na pozycji spalonej. Po chwili ze środka pola karnego Waluś strzelił w środek bramki, a obrońca Miedzi Mazur wybił piłkę głową.
NIEWYKORZYSTANE SZANSE
W 83. minucie rezerwowy Arki Gdynia – Demirović – fatalnie spudłował, mając piłkę idealnie wyłożoną tuż przed polem karnym. W polu karnym Miedzi kotłowało się do końca meczu, wyłączywszy ostatnią akcję, która przyniosła gospodarzom drugą bramkę i w efekcie pierwsze domowe zwycięstwo.
Włodzimierz Machnikowski/kw








