33-letni Marcin W., który według śledczych podpalił kilkanaście samochodów w Gdańsku, ma na swoim koncie więcej przestępstw i jest dobrze znany policji. Mężczyzna ma policyjny dozór za znęcanie się nad matką, a w sądzie toczy się proces o 10 innych podpaleń.
W piątek Marcin W. po spotkaniu z kolegą „od butelki” wrócił do swojego mieszkania.
Jak tłumaczył śledczym, nagle poczuł silne pragnienie, żeby wyjść i coś zrobić. Mężczyzna poszedł na stację benzynową, gdzie kupił zapalniczki, piwo i hot-doga i ruszył podpalać samochody. W nocy z czwartku na piątek na gdańskich dzielnicach Suchanino, Siedlce i Aniołki od godziny pierwszej do czwartej rano podpalił w sumie 20 samochodów.
Mężczyznę odstraszyły sygnały straży pożarnej i policji. Dopiero po powrocie do mieszkania uświadomił sobie, co zrobił i że zostanie zatrzymany. Jak informuje Gazeta Wyborcza Trójmiasto, mężczyzna przyznał policji, że dopiero wtedy zaczął się bać.
Policjanci namierzyli go przed godziną 7:00 rano. Był im dobrze znany. Do gdańskiego sądu w 2012 roku prokuratura skierowała akt oskarżenia, w którym zarzucono mu podłożenie ognia pod 10 samochodów w latach 2008-2012. Na przesłuchaniu mówił, że podpalał samochody, bo musiał odreagować konflikt na tle rodzinnym. 33-latek oskarżony jest o znęcanie się nad matką, z którą mieszka i która go utrzymuje. Proces w tej sprawie nie ruszył, a mężczyzna był pod dozorem policji.
Marcin W. oskarżony jest również o kradzież prądu. – Wszystkie te okoliczności mogą wydać się pomocne biegłym przy badaniu stanu zdrowia psychicznego Marcina W. Biegli najprawdopodobniej skierują oskarżonego na obserwację psychiatryczną, powiedziała Emilia Kępińska z gdańskiej prokuratury.
Czy wrześniowym podpaleniom można było zapobiec? Jak przyznaje Emilia Kępińska nie było przesłanek, by zastosować środki zapobiegawcze. Za podpalenia w latach 2008-2012 mężczyźnie grozi od 3 miesięcy do lat więzienia. Środki zapobiegawcze nie były stosowane ani podczas śledztwa, ani w czasie postępowania sądowego. Wyrok w spawie 10 podpaleń jeszcze nie zapadł, odbyło się osiem rozpraw sądowych, kolejna została wyznaczona na 23 września. Oskarżony nie utrudniał postępowania i stawiał się na wszystkie rozprawy.
Według śledczych, jego zeznania są spójne i logiczne. Mężczyzna nie został nagrany przez kamery monitoringu jak podpala samochody. Przy wraku jednego z nich policjanci znaleźli zapalniczkę. Na podstawie badań DNA biegli sprawdzą, czy korzystał z niej Marcin W.







