Mieszkają w środku miasta bez dostępu do bieżącej wody. Urzędnicy deklarują pomoc, jednak mimo to państwa Cyganowskich nie stać na podłączenie do miejskiej sieci wodociągowej. Problem rodziny z Pelplina ciągnie się od prawie 30 lat.
Ich mieszkanie od dawna wymaga remontu, jednak najbardziej doskwiera brak bieżącej wody. Wcześniej dochodziła ona do nich przez przyłącze sąsiada. Sąsiedzkie nieporozumienia skończyły się jednak odcięciem państwa Cyganowskich od wody. Stało się to w 1990 roku i tak jest do dziś. Pan Andrzej, razem z niepełnosprawnym bratem Krzysztofem, opiekują się chorą matką. Nie mają wody już od 28 lat.
MYJĄ SIĘ W MISCE
Studnia na podwórku już wyschła, więc od prawie trzech dekad przynoszą wodę do domu w 6-litrowych butelkach. Czerpią ją z ujęcia na cmentarzu, czasami biorą od znajomych. – Jest gorzej, niż w średniowieczu – komentuje pan Andrzej. – Nie mamy łazienki, myjemy się w misce. Woda, którą przyniesiemy kończy się bardzo szybko – dodaje.
Jak to możliwe, że przez kilkadziesiąt lat do domu państwa Cyganowskich nie doprowadzono wody? W Pelkomie, miejskiej spółce komunalnej, dowiadujemy się, że jest to efekt wieloletnich zaniedbań. – Właściciele nieruchomości prawdopodobnie przez lata korzystali z ogólnodostępnych ujęć. Nie zależało im na tym, żeby doprowadzić bieżącą wodę na własny koszt tłumaczy Filip Żurawski, kierownik działu wodno-kanalizacyjnego spółki.
NIE MA PIENIĘDZY
Podłączenie domu do wodociągu, który biegnie po przeciwnej stronie ulicy Limanowskiego to koszt 4,5 tys. złotych. – Zaproponowaliśmy panu Cyganowskiemu spłatę tej kwoty w ratach. Nie był jednak w stanie zadeklarować nawet najmniejszej sumy, która mogłaby co miesiąc wpływać na nasze konto – mówi Krzysztof Ernest, dyrektor techniczny Pelkomu.
Pan Andrzej nie ma stałego dochodu. Utrzymuje się z dorywczych prac, musi też płacić alimenty. Renta jego niepełnosprawnego brata i emerytura cierpiącej na demencję mamy, to w sumie 1700 złotych. Rodzina nie jest w stanie uzbierać kilku tysięcy złotych na podłączenie do sieci wodociągowej.
JEST ROZWIĄZANIE
Tańszym rozwiązaniem byłoby doprowadzenie wody z sąsiedniego budynku, który jest już podłączony do miejskiej sieci. Po śmierci właściciela nieruchomości dom przejęła gmina, więc sytuacja sprzed prawie trzydziestu lat się nie powtórzy. – Wykonanie przyłączy zawsze leży po stronie odbiorcy. Zadeklarowaliśmy jednak, że zrobimy to na własny koszt. Pan Krzysztof będzie musiał jedynie zapewnić właściwe odprowadzenie ścieków do szamba – mówi Filip Żurawski. Państwo Cyganowscy musieliby też ocieplić dolną kondygnację swojego domu tak, by zimą woda w rurach nie zamarzała.
Urzędnicy czekają teraz na ruch ze strony rodziny, która ma wykonać prawidłowy odpływ ścieków.
Więcej o tej sprawie posłuchaj tutaj:
Wojciech Stobba/mk







