Wystrzałami z moździerza i karabinów z zamkami skałkowymi przywitali nowy rok członkowie stowarzyszenia Garnizon Gdańsk. Pokaz musztry oraz strojów z XVIII i XIX wieku odbył się 1 stycznia pomiędzy Wieżą Więzienną i Złotą bramą w Gdańsku.
– Jak co roku od 7 lat organizujemy specjalne wydanie „Historycznej zmiany warty”, kiedy żegnamy stary rok i witamy nowy. Oprócz tradycyjnego pokazu musztry żołnierzy gdańskich, pokazu broni ręcznej i mody z epoki, dodatkowo zagrzmiała nasza artyleria, mały moździerz nazywany przez nas „pikusiem” – mówi Krzysztof Kucharski dowódca projektu historycznego Garnizon Gdańsk.
„DLACZEGO MÓWIĄ PO NIEMIECKU?”
Przemarsz żołnierzy, których podziwiali mieszczanie i mieszczki, spodobał się zgromadzonej publiczności. Część osób była jednak zdziwiona tym, że komendy wydawane były w języku niemieckim. Niektórzy z obecnych sądzili nawet, że jest to ukłon w stronę licznie odwiedzających miasto turystów z Niemiec.
– Mamy mundury i stroje gdańszczan z czasów Rzeczpospolitej, z czasów saskich, panowania ostatniego króla polskiego Augusta Poniatowskiego. Gdańsk był wówczas miastem, w którym językiem codziennym był tzw. język dolnoniemiecki, a w oddziałach gdańskich używano komend niemieckich, tak samo, jak w tym czasie w armii polskiej. To wynikało z tego, że armie saska i pruska były w XVIII wieku najlepsze w Europie. Wiele sąsiednich państw na nich się wzorowało, przejmując ich regulaminy i korzystając z zawartych w nich komend. To było duże ułatwienie. Komend w języku niemieckim używała też wówczas Armia koronna – tłumaczy Krzysztof Kucharski.
„GDAŃSZCZANKI W GORSETACH I KAPELUSZACH”
Po pokazie musztry połączonej ze strzelaniem z broni czarnoprochowej, członkowie stowarzyszenia zaprezentowali stroje dawnych Gdańszczan. Można było zobaczyć, jak ubierali się marynarze, kupcy, rzemieślnicy, ich żony oraz służki.
– Kobiety z tamtych czasów nosiły gorsety, bez tego nie wychodziły z domu. Szanująca się mieszczka miała też zawsze nakrycie głowy. Bez nakrycia głowy mogły chodzić tylko wysoko urodzone kobiety, bo kto bogatemu zabroni, lub te lekkich obyczajów. Spódnice zawsze były długie, nie pokazywało się nóg, to także robiły jedynie kobiety lekkich obyczajów. Mój strój, to strój podróżny właścicielki ziemskiej. W takim stroju można było jechać karetą lub przejść się na spacer – mówi Monika Krzymińska, uczestniczka pokazu.
NAJWIĘKSZA TAKA GRUPA W TRÓJMIEŚCIE
Uroczystą zmianę warty Garnizon Gdańsk odtwarza w każdą pierwszą niedzielę miesiąca. Grupa działa od 13 lat. Skupia 52 pasjonatów historii z Polski i Ukrainy. Prowadzi pokazy, lekcje historii, ćwiczenia musztry i strzelania. Panie rozwinęły także warsztaty z kuchni historycznej, mody i szycia. Jest to największa grupa rekonstrukcyjna w Trójmieście zajmująca się okresem od końca XVII do początku XIX wieku.
Piotr Puchalski
Napisz do autora: p.puchalski@radiogdansk.pl







