Nadzwyczajna aktywność samolotów wojskowych państw NATO w polskiej przestrzeni powietrznej, między innymi nad Bałtykiem. Sojusz ćwiczy odstraszanie Rosji i sprawdza własne zdolności.
Zwiększoną liczbę samolotów NATO obserwuje się od 18 sierpnia. To przede wszystkim maszyny typu E-3 Sentry, czyli samoloty AWACS (Airborne Warning and Control System – Powietrzny System Kontroli i Wczesnego Ostrzegania). W pobliżu wybrzeża pojawiają się też samoloty P-8 Posejdon do poszukiwania i zwalczania okrętów podwodnych. Wspierane są przez latające cysterny: amerykańskie KC-135 i należące do państw europejskich Sojuszu A330 MRTT.
KOMUNIKAT DLA ROSJI
We wtorek w powietrzu było około 50 samolotów. Ich aktywność skupiła się w północnej części Polski, w tym wokół obwodu królewieckiego. Część maszyn, takich jak myśliwce, samoloty wielozadaniowe i bombowce, nie była widoczna na publicznie dostępnych stronach monitorujących aktywność w powietrzu, jak Flightradar24. Zdaniem ekspertów ćwiczenia są komunikatem przeznaczonym dla Rosji.
– Obecna aktywność lotnictwa sojuszniczego świadczy przede wszystkim o gotowości, ponieważ nie wiemy czy jest to rutynowy trening czy są to ćwiczenia, które są jednocześnie odpowiedzią na jakieś działania ze strony Rosji np. te, o których ostrzegali niedawno politycy – zaznacza dr Michał Piekarski z Instytutu Studiów Międzynarodowych i Bezpieczeństwa Uniwersytetu Wrocławskiego.
– To sygnał, który mówi, że w razie wojny obiekty wojskowe w obwodzie królewieckim najprawdopodobniej zostaną zniszczone w ciągu pierwszych godzin konfliktu. Mówimy bowiem o daleko idącej przewadze jakościowej lotnictwa NATO. Takie działania lotnictwa NATO są więc wyraźnym sygnałem, który Rosjanie muszą wziąć pod uwagę. Jeśli rozpoczną konflikt, poniosą straty, które utrudnią lub być może uniemożliwią im prowadzenia działań zbrojnych – wskazuje dr Piekarski.
BEZPIECZEŃSTWO NA BAŁTYKU
W ramach realizowanych ćwiczeń można było obserwować także aktywność morskich samolotów patrolowych (m.in. amerykańskich i niemieckich P-8 Posejdon), a także śmigłowców przeznaczonych do zwalczania okrętów podwodnych (w tym m.in. polskiego śmigłowca AW-101).
Zapewnienie bezpieczeństwa na Bałtyku pozostaje jednym z kluczowym zadań krajów członkowskich. Po tym, jak do NATO przystąpiły Szwecja i Finlandia, możliwości działań Rosji w tym regionie zostały poważnie ograniczone – Bałtyk stał się „morzem wewnętrznym” NATO, które ma obecnie miażdżącą przewagę nad rosyjskimi siłami morskimi.
Nadal wysokie pozostaje ryzyko działań zbliżonych do wtargnięcia rosyjskich dronów do polskiej przestrzeni powietrznej lub naruszeń takich, jakie dotyczą Rumunii lub państw bałtyckich. Demonstracja gotowości po stronie krajów NATO zwiększa szanse uniknięcia podobnych sytuacji.
Czytaj też: Rosyjski samolot został przechwycony nad Bałtykiem
PAP/ua







