Bagno, rozległe bajora i strumyk płynący przez drogę gminną. Tak po roztopach wygląda rzeczywistość mieszkańców miejscowości Kaczki w gminie Trąbki Wielkie. Jak twierdzą, są pozostawieni sami sobie. Samorząd zorganizował worki z piaskiem, ale to nic nie dało. W miniony weekend własnymi siłami mieszkańcy kopali rów, by odprowadzić nadmiar wody z posesji.
Jeszcze kilkanaście lat temu były tam bagna i tereny zalewowe. Pamiętają to mieszkańcy, potwierdzają stare zdjęcia satelitarne i najstarsze, historyczne mapy z 1877 roku. Chodzi o osiedle Gdańskie Ogrody w Trąbkach Wielkich. Inwestycja została ukończona cztery lata temu. Nowi najemcy od samego początku na własnej skórze przekonywali się, jak trudno wygrać z naturą. Po większych opadach deszczu osiedle domków szybko zamieniało się w bajoro. Jak zauważają mieszkańcy pobliskich Kaczek, zaskakująca i niekorzystna dla nich zmiana nastąpiła w sierpniu 2025 roku.
– Do Chmary strażacy nie przyjeżdżają już do odpompowywania wody – zauważa Marcin Frygier, mieszkaniec Kaczek. – We wrześniu straż zaczęła przyjeżdżać do nas, do przydrożnego rowu. Mieszkamy tutaj od 12 lat, ale nigdy nie było u nas wody – dodaje.
SYSTEM DRENAŻY
Mieszkańcy uważają, że nie ma w tym przypadku. Marcin Frygier dotarł do starych dokumentów, z których wynika, że na pograniczu Kaczek i Trąbek Wielkich znajduje się system podziemnych drenaży… Jeszcze z czasów pruskich. Przez lata woda miała przemieszczać się nimi bez problemu w kierunku lokalnej rzeki Styny, jednak w czasie ostatnich roztopów natura znalazła jeszcze jedno, gruntowe ujście. Zaczęła wybijać na jednej z posesji, a stamtąd rozlała się na okoliczne pola i posesje. Gminna droga zamieniła się w strumyk.
– Uważam, że doszło tu do naruszenia uwarunkowań środowiskowych. Odpowiedzialność za to ponosi wójt gminy Trąbki Wielkie, nie wnikamy, czy obecny, czy poprzedni – kontynuuje Marcin Frygier. – Przypuszczamy, że osiedle Gdańskie Ogrody musiało zostać podpięte do tego systemu drenaży. To tam od kilku miesięcy jest sucho, a u nas wybiła woda, więc sytuacja się odwróciła.
KLUCZOWA OPINIA
W czwartek na miejscu działali inspektorzy nadzoru wodnego. Ich opinia może być kluczowa w wyjaśnieniu, czy domniemane podłączenie do systemu rzeczywiście miało miejsce oraz czy było zgodne z pozwoleniem wodno-prawnym. Bez takich formalności byłoby to nielegalne działanie. Wody Polskie będą także weryfikować, czy urządzenia hydrotechniczne są drożne i czy zostały wykonane zgodnie ze sztuką.
– W związku z roztopami po zimie poziom wód gruntowych jest wyższy niż zwykle – przyznaje Andrzej Ryński, dyrektor Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Gdańsku. – To może powodować zaburzenia w systemie, bo obecnie wody jest więcej. Natomiast być może jest to inny czynnik, czyli podłączenie nieruchomości czy obiektu do czegoś, co teraz nie jest drożne i nie jest w stanie przyjąć tej wody.
„CZYNNOŚCI TRWAJĄ”
Trąbeccy urzędnicy są oszczędni w słowach. Podkreślają, że czynności wyjaśniające cały czas trwają, a bez stanowiska Wód Polskich trudno będzie jednoznacznie ocenić przyczyny zalewania miejscowości Kaczki.
– Widzimy, że woda wylewa się z pola osoby prywatnej – mówi Anna Święcicka, kierownik wydziału gospodarki przestrzennej. – Czy jest nadmiar wody albo czy gdzieś przecieka dren? Tego na razie nie możemy potwierdzić ani temu zaprzeczyć – dodaje.
W miniony weekend Zarząd Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej dostarczył do miejscowości Kaczki 20 ton piasku, a strażacy ochotnicy dowieźli przeciwpowodziowe worki. Mimo to mieszkańcy uważają, że zostali pozostawieni sami sobie. Jak wynika z ich relacji, worki napełniali sami i ustawiali je wzdłuż gminnej drogi. Kiedy to nic nie dało, własnymi siłami kopali rów, którym starali się odprowadzić nadmiar wody z posesji.
– Zalało mi kawał pola i staw. Za 10 tysięcy złotych kupiłem narybek i to wszystko idzie do rowu, a potem do rzeki. Kto mi za to zwróci pieniądze? – dopytuje Jerzy Gębura, mieszkaniec Kaczek.
„WEZWALIŚMY STRAŻAKÓW”
Urzędnicy z gminy Trąbki Wielkie uważają, że ich działania były adekwatne do zaistniałej sytuacji. Zapewniają, że decyzje były wydawane błyskawicznie, mimo trwającego weekendu. Pod nieobecność wójt Izabeli Malinowskiej (przebywa na zwolnieniu) strategiczne decyzje wydawała sekretarz gminy.
– Podjęliśmy działania prewencyjne, wezwaliśmy poprzez Powiatowe Stanowisko Kierowania Straż Pożarną w Pruszczu Gdańskim, która odpompowywała rozlewiska wody – odpowiada Nina Kurowska, sekretarz gminy Trąbki Wielkie. – Zostali zadysponowani także strażacy z OSP Trąbki Wielkie. ZGKiM dostarczył piasek, przywróciliśmy przejezdność drogi i wystąpiliśmy do Wód Polskich o pilną interwencję w tej sprawie – dodaje.
CZY TO NORMALNE?
– Dostarczyliśmy 20 ton piasku i mieszkańcy we własnym zakresie to zagospodarowali, żeby nie zalewało placu budowy, który jest w najniższym punkcie drogi – wyjaśnia Jacek Milewski, kierownik Zakładu Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Trąbkach Wielkich.
Kierownik ZGKiM był pytany przez Radio Gdańsk, czy to normalne, że mieszkańcy sami kopią rów, by zmienić bieg spływającej wody.
– Zarządzanie kryzysowe stwierdziło, że to normalna sytuacja oraz że jak [mieszkańcy] nie będą sobie radzili, to zostanie zadysponowanych więcej strażaków – stwierdził Jacek Milewski.
Urzędnicy dodają, że nie mogli interweniować z użyciem koparek, bo na prywatnych posesjach zastali tylko jednego właściciela.
Posłuchaj materiału naszego reportera:
Mateusz Czerwiński/aKa








