Grupa mieszkańców Sulmina rozważa złożenie do śledczych i ministerstwa zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa przez leśników. Chodzi o trwające w sąsiednich lasach wycinki, które w ocenie zrzeszonych w kole „Łączy Nas Las” są nielegalne, bo Plan Urządzenia Lasu na ten i kolejnych dziewięć lat nie został jeszcze zatwierdzony przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska.
– Plan nie ma żadnej podstawy prawnej, a wycinki już się toczą. Nie ma żadnego dialogu ze stroną społeczną. Mamy do tego prawo, bo to jest nasz las – argumentuje reprezentująca mieszkańców Anna Faran z koła.

STANOWISKO NADLEŚNICTWA
Leśnicy, wbrew zapisom ostatecznego przedsądowego wezwania od mieszkańców, prac nie wstrzymali. Jak tłumaczy Mikołaj Grabowski z Nadleśnictwa Kolbudy, wykonano zabieg trzebieży późnej. Choć cięcia są ograniczone do minimum, mają obowiązek je prowadzić.
– Pismo zdecydowanie nie jest łagodne. Stanowisko nadleśnictwa jest takie, że prace wykonywane w tym momencie między innymi w leśnictwie Otomin są zgodne z prawem i niezbędne z punktu widzenia bezpieczeństwa lasu – zaznacza Grabowski.
WIELOMIESIĘCZNY KONFLIKT
Konflikt mieszkańców z leśnikami trwa od wielu miesięcy. W konsultacjach społecznych domagali się oni wstrzymania wycinek w okolicach Otomina i Bąkowa. Leśnicy zadeklarowali wówczas ograniczenie ich do minimum i powołanie lasów społecznych.
W ocenie protestujących „dokument w tym kształcie pozostaje daleki od oczekiwań i nie daje jasnych gwarancji długofalowej ochrony tych terenów”.
W myśl założeń Planu Urządzenia Lasu na lata 2026-2035 pozyskanie drewna w stosunku do minionego dziesięciolecia ma zmaleć z około 600 do 400 tysięcy metrów sześciennych.
Sebastian Kwiatkowski/mk








