Uroczystą mszą plenerową w Chojnicach oddano hołd ofiarom II wojny światowej. Nabożeństwo odbyło się w Dolinie Śmierci. To tutaj na początku i pod koniec wojny wymordowano inteligencję, chorych ze szpitala psychiatrycznego oraz więźniów z Bydgoszczy czy Grudziądza.
To wyjątkowe miejsce nie tylko dla chojniczan. Zofia Bartosik wspominała kolegę swojego ojca, który w Dolinie Śmierci stał nad wykopanym przez siebie grobem.
– Uciekł, wskoczył do jednej ze studzienek, cały się poharatał. Te psy, to wszystko leciało za nim, ale już go nie dopadli. Spędził tam trzy dni ze szczurami. Poczuły krew, zaczęły go atakować. Myślał, że z tego nie wyjdzie. Gdy zobaczył, co tu się dzieje, mówił, że ziemia płakała. On tak płakał, ten starszy mężczyzna. Mam to ciągle w sercu – mówiła.

Szacuje się, że w Dolinie Śmierci zamordowano około dwóch tysięcy osób. Ponad 700 zostało ekshumowanych w ramach badań archeologicznych prowadzonych przez doktora Dawida Kobiałkę. Ich szczątki pochowano dwa lata temu podczas pogrzebu państwowego na Cmentarzu Ofiar Zbrodni Hitlerowskich w Chojnicach. Obecnie trwa śledztwo Instytutu Pamięci Narodowej. Celem jest identyfikacja ofiar.
Maria Sowisło/aKa








