Kilku radnych Malborka rozważa złożenie projektu uchwały o przeprowadzeniu referendum w sprawie odwołania burmistrza. Podczas sesji absolutoryjnej Marek Charzewski trzeci rok z rzędu nie otrzymał wotum zaufania. Już ubiegłoroczne głosowanie otworzyło drogę do referendum, jednak dopiero teraz słychać w tej sprawie zdecydowane stanowisko radnych.
Radny Tomasz Klonowski podkreśla, że miasto jest zadłużone, brakuje miejsc pracy, a młode pokolenie wyjeżdża do Trójmiasta.
– Na swoim profilu Facebookowym zrobiłem ankietę, w której pytam mieszkańców o to, czy powinno nastąpić referendum. Wyniki są porażające. Przeciwko jest zaledwie 12 procent głosujących, natomiast 88 procent głosów – mówimy tutaj o kilkuset osobach – jest za tym, aby w Malborku było referendum – tłumaczy. Podobne działania w swoim mediach społecznościowych prowadzi radny Paweł Dziwosz.
NARZĘDZIA DEMOKRACJI
Komentując zaistniałą sytuację, Marek Charzewski mówi, że takie są narzędzia demokracji.
– To radni decydują, a tak naprawdę mieszkańcy. Jeżeli oni taką inicjatywę podejmą czy radni przegłosują to zgodnie z przepisami prawa, wtedy oczywiście referendum może się odbyć. To wszystko zależy jednak od rady miasta i od mieszkańców – dodaje.
Pod koniec czerwca, poza wotum zaufania, radni nie udzielili burmistrzowi także absolutorium za wykonanie ubiegłorocznego budżetu.
Mateusz Czerwiński/aKa








