Postawiono zarzuty w sprawie śmiertelnego wypadku w żwirowni. W styczniu, w Wiklinie koło Słupska, zginął 51-letni operator koparki. Właściciel kopalni piasku i żwiru odmawia składania zeznań.
Zdaniem śledczych Jarosław B. nieumyślnie nie dopełnił obowiązków wynikających z przepisów dotyczących bezpieczeństwa i higieny pracy, co w konsekwencji doprowadziło do śmierci pracownika żwirowni. Prokuratura otrzymała w tej sprawie opinię biegłych, którzy badali jak zorganizowano i nadzorowano pracę w wyrobisku.
Jarosław B. nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień w tej sprawie.
TRAGICZNA HISTORIA W KOPALNI
Do wypadku doszło w styczniu tego roku w kopalni piasku i żwiru. 51-letni operator koparki wbrew instrukcji bezpieczeństwa wysiadł z pojazdu i wszedł na rozkopaną hałdę piasku. Został przysypany. Akcja ratownicza się nie powiodła, mężczyzna zginął na miejscu.
Prokuratura Okręgowa w Słupsku chce do końca roku wysłać do sądu akt oskarżenia w tej sprawie. Jarosławowi B. grozi do pięciu lat pozbawienia wolności.







