W Słupsku trwają przygotowania do obchodów rocznicowych Grudnia ’70 oraz wprowadzenia stanu wojennego w roku 1981.
– To były trudne czasy, wielu moich przyjaciół marzących o wolnej Polsce ich nie przetrwało. Formalnie stan wojenny został zakończony w roku 1983, ale nie dla nas. Ciemna noc dla działaczy Solidarności trwała ponad siedem lat, dłużej niż druga wojna światowa. Przez te lata musieliśmy walczyć z systemem i zarazem zabezpieczyć nasze rodziny, przyjaciół i kolegów przed utratą zdrowia, a nawet życia, aby zapewnić im jakieś minimalne środki do życia. Mnie na przykład, oprócz ciągłych aresztowań, wiele razy zwalniano z pracy – mówi Edward Müller, jeden z działaczy Solidarności aresztowanych w stanie wojennym.
PORWANIA, MORDY, SZANTAŻE
– Przez długie lata działacze solidarnościowi byli szykanowani i prześladowani przez aparat komunistycznej władzy. Przez siedem lat podziemnej działalności w niewyjaśnionych okolicznościach zniknęło 100 osób. To tak jakby co miesiąc mordowano jednego z nas – dodaje Edward Müller.
Pomimo oczywistego zagrożenia działacze musieli dawać nadzieję bliskim i współpracownikom, aby nie siać defetyzmu we własnych szeregach.

(fot. archiwa własne/Łukasz Kosik)
GRUDZIEŃ 1970
W tym roku przypada 55. rocznica tragicznych wydarzeń, w których zginęło 45 osób, a ponad tysiąc zostało rannych. Uzbrojeni żołnierze i milicjanci, na zlecenie komunistycznej władzy, strzelali ostrą amunicją do ludzi, którzy wyszli na ulicę w sprzeciwie wobec przedświątecznej podwyżki cen żywności i braku gotowości rządzących do dialogu z narodem.
– Miałem wtedy 12 lat. Ludzie nie mieli za co żyć. Ci, którzy zginęli w okolicach dworca, w dużej mierze byli osobami, które po prostu szły do pracy czy szkoły. To między innymi 15-letni Jerzy Skonieczny, Zygmunt Gliniecki, Janusz Żebrowski. Dzieci, które zginęły, idąc na zajęcia – opisuje Edward Müller.

Edward Müller i Stanisław Frankiewicz w Studiu Słupsk Radia Gdańsk (fot. Radio Gdańsk/Łukasz Kosik)
Także w Słupsku prawie trzy tysiące osób wyszło na ulice w ramach solidarności z protestującymi wobec podwyżek cen. Do stłumienia tej manifestacji wezwano ponad 500 funkcjonariuszy SB, MO, ORMO, którzy tłumili zamieszki, przez co do aresztów milicyjnych i aresztów dzieci trafiło 129 osób, spośród których 34 skazano. Byli to w głównej mierze uczniowie szkół i techników.
GRUDZIEŃ 1981
W nocy z soboty na niedzielę, 12-13 grudnia 1981 roku, władzę w kraju przejęła Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego. Wojsko i milicja, wyposażone w broń, wyprowadziły z domów ponad trzy tysiące ludzi, których władza uznała za niebezpiecznych dla ustroju państwa. „Solidarność” została zdelegalizowana. Zamknięto granice, a na ulice wyjechały czołgi, wyłączono telefony. Życie społeczne w Słupsku zamarło.
– W tym roku chcemy upamiętnić naszych kolegów, którzy odeszli, ponieważ przez tamte aresztowania i prześladowania stracili zdrowie i życie. Odwiedzimy ich groby. To byli ludzie z okręgowego komitetu oporu, którzy jako pierwsi podnieśli rękę na ustrój socjalistyczny i zapłacili za to wysoką cenę. Komuniści przygotowywali się do tej pacyfikacji. Wiemy, że ze Słupska funkcjonariusze wywozili swoje rodziny w bezpieczne miejsca. My tylko chcieliśmy normalnie żyć, a oni do nas zaczęli strzelać z ostrej amunicji – wspomina Stanisław Frankiewicz, działacz Solidarności.

(fot. archiwa własne/Łukasz Kosik)
UROCZYSTOŚCI W SŁUPSKU
Uroczystości w Słupsku odbędą się nie tylko przed tablicą „Grudnia 1970”, ale również w kościele Mariackim, gdzie 14 grudnia o godzinie 13:00 odprawiona zostanie msza święta. Działacze „Solidarności” odwiedzą również groby kolegów. 16 grudnia w budynku „Solidarności” o godzinie 18:00 odbędzie się panel dyskusyjny z udziałem profesora Zenona Romanowa, który opisał wydarzenia z grudnia 1970 i stycznia 1971 roku. Spotkanie organizuje fundacja Prodire i Civitas Christiana.
Posłuchaj materiału reportera:
Łukasz Kosik/puch





