Sąd Rejonowy w Słupsku zakończył proces w sprawie tragicznego wypadku, w którym jedna osoba zginęła, a pięć osób zostało ciężko rannych. Strony wygłosiły mowy końcowe w procesie. Wyrok sąd ogłosi za dwa tygodnie.
W listopadzie 2024 roku 20-letni Oskar I. pijany i pod wpływem marihuany zjechał na ulicy nad Śluzami na chodnik i uderzył w grupę przechodniów. 24-letni mężczyzna zginął na miejscu, a pięć innych osób zostało ciężko rannych. Część ofiar ma trwały, bardzo poważny uszczerbek na zdrowiu.
MARIHUANA I ALKOHOL
Prokurator Robert Firlej podkreślał, że sprawcy tragedii był pod wpływem zarówno alkoholu, jak i narkotyków.
– Badanie alkomatem wykazało ponad półtora promila alkoholu, potwierdziło to również badanie krwi. Mamy opinię biegłego, że były to wartości rosnące. Z opinii biegłego wynika również, że synergia zażycia marihuany oraz alkoholu powoduje podwojenie efektu dla organizmu. W opinii oskarżyciela publicznego w tej sprawie nie ma okoliczności łagodzących, nawet wiek oskarżonego czy jego niekaralność nie jest tu argumentem przemawiającym za łagodnym potraktowaniem – przekazał prokurator Firlej.
„ODEBRAŁEŚ MI SYNA”
Prokuratura zażądała dla oskarżonego dziesięciu i pół roku pozbawienia wolności i dożywotniego pozbawienia prawa jazdy. Oskarżyciele posiłkowi, w tym rodziny poszkodowanych, chcą skazania Oskara I. na karę od osiemnastu do dwudziestu lat pozbawienia wolności.
– Odebrałeś mi syna, moją ostoję. Miał 24-lata, chciał być zawodowym żołnierzem. Nie chciałabym, żebyś wyszedł z więzienia wcześniej, niż tyle lat, ile miał Szymon, czyli dwadzieścia cztery lata, pięć miesięcy i trzy dni – mówiła przed sądem do oskarżonego matka śmiertelnej ofiary wypadku.
– Ile osób musi zginąć w wypadku spowodowanym przez pijanego kierowcę, żeby sąd rozważał wymierzenie maksymalnego wymiaru kary, czyli jak w tym przypadku dwudziestu lat pozbawienia wolności? Ja nie widzę skruchy czy refleksji oskarżonego. Pisanie listów do poszkodowanych w wypadku odczytuję jako chęć pokazania się w pozytywnym świetle i uzyskania łagodniejszego wyroku. Moja klientka list oskarżonego do niej spaliła – mówił jeden z oskarżycieli posiłkowych.
– W tej tragicznej sprawie mój klient popełnił błąd, ale emocje, które są oczywiste w takim wypadku, nie mogą przesłaniać nam oceny sytuacji. Mój klient nie jest zdemoralizowany, jak tu próbowano go przestawiać. Ma prawo do obrony i do tego, by w przyszłości nie być obciążeniem dla społeczeństwa – argumentował obrońca oskarżonego mecenas Bartłomiej Tutak.
– Przepraszam za to, co zrobiłem. Tamtego wieczoru popełniłem błąd i teraz muszę ponieść konsekwencje. Boję się konsekwencji i życia po wyroku. Przepraszam. Chcę dążyć do tego, by ktokolwiek mógł mi wybaczyć – mówił przed sądem Oskar I.
Sąd Rejonowy w Słupsku odroczył o dwa tygodnie publikację wyroku w tej sprawie.
Wcześniej o tragicznym wypadku informowaliśmy:
Pijany i pod wpływem narkotyków. Sprawca tragicznego wypadku w Słupsku usłyszał zarzuty
Zarzuty dla sprawcy tragicznego wypadku w Słupsku. Jest decyzja o areszcie
Przemysław Woś/mk








