Słupska Caritas, jak co roku, zatroszczyła się o osoby samotne i najuboższe. Dzięki wolontariuszom i darczyńcom przy stole zasiadło dwieście osób ze Słupska i okolicznych miejscowości.
– Przede wszystkim chodzi o spotkanie z drugim człowiekiem, niezależnie od tego, co znajduje się na stole i czy goście wyjdą z jakąś paczką. Dziś chorobą, która dotyka wielu ludzi, jest samotność, a takie spotkania dają im nadzieję na lepsze jutro – wyjaśnia biskup koszalińsko-kołobrzeski Krzysztof Zadarko.
Wielkanocna kolacja odbyła się w budynku Zespołu Szkół Mechanicznych i Logistycznych przy ulicy Niedziałkowskiego. Oprócz wolontariuszy Caritas pomagali także uczniowie, poświęcając czas wolny od zajęć szkolnych.
– Od wielu lat nasz klub wolontariatu prężnie wspiera tę inicjatywę nie tylko w Wielkanoc, ale i podczas innych świąt. Uczymy w ten sposób młodych ludzi, jak ważna jest pomoc drugiemu człowiekowi, bo nigdy nie wiadomo, co komu przyniesie los – zaznacza Barbara Zakrzewska, dyrektor Zespołu Szkół Mechanicznych i Logistycznych w Słupsku.
KILKASET KILOGRAMÓW BIGOSU, CIAST I MIĘSA
Przygotowania do uroczystej kolacji trwały od tygodnia. Na stołach znalazły się tradycyjne świąteczne potrawy, takie jak żurek, biała kiełbasa, jajka i wiele rodzajów mięs.
– Oczywiście nie mogło zabraknąć sałatki jarzynowej. Aby ją przygotować, zużyliśmy kilkadziesiąt litrów majonezu i całe mnóstwo warzyw. Od kilku dni praktycznie nie wychodziłyśmy z kuchni, aby przygotować wszystko na czas, ale gdy widzimy uśmiechnięte twarze naszych gości, serca się radują, tym bardziej, że proszą o dokładki – mówi Magdalena Chojnicka, wolontariuszka słupskiej Caritas.

ANIOŁY POMOCY
Przy wielkanocnym stole zastawionym tradycyjnymi potrawami zasiadło ponad 200 osób. Część z nich pojawiła się tu z powodu samotności, inni nie mogą sobie pozwolić na przygotowanie świąt. Dla pana Pawła, który od kilku lat porusza się na wózku inwalidzkim, najgorsza jest samotność. Przez niepełnosprawność na co dzień jest uwięziony w mieszkaniu. W dotarciu na wielkanocną kolację pomógł mu asystent rodzinny z Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Słupsku.
– To mój anioł, tak go nazywam. Pomaga mi we wszystkim. Bez niego pewnie siedziałbym nadal sam w mieszkaniu. Niestety wielu ludzi jest w podobnej sytuacji. To przykre czuć taką bezsilność, dlatego cieszę się, że tu jestem – dodaje.

SAMOTNOŚĆ CHOROBĄ XXI WIEKU
Zdaniem ks. Łukasza Bikuna, dyrektora Caritas Diecezji Koszalińsko-Kołobrzeskiej, ten posiłek ma być dla wszystkich uczestników wielkanocnej kolacji pokrzepieniem na kolejne trudy codzienności i dowodem na to, że nie są sami.
– Warto się spotykać, pomagać i dzielić się radością. Są tu osoby bezdomne i ubogie, ale w większości przypadków są to ludzie cierpiący na samotność. Niestety z każdym rokiem ich przybywa – zaznacza.
Aby przygotować potrawy dla dwustu osób, trzeba było zgromadzić kilka ton żywności. Tylko do bigosu zużyto prawie pół tony produktów. Wielkanocne śniadania i kolacje organizowane są przez Caritas w całej Polsce. W tym roku przy wspólnych stołach zasiądzie ponad dwadzieścia tysięcy osób.
Posłuchaj materiału reportera:
Łukasz Kosik/puch








