Brak opadów, niska wilgotność gleby i temperatura doprowadziły do poważnych problemów w rozwoju roślin. – Niska zawartość wody w glebie znacznie ogranicza pobieranie składników odżywczych, które są im niezbędne do właściwego rozwoju – zaznacza Eugeniusz Krycki, rolnik z Motarzyna.
– Sytuacja jest tragiczna, wody jest stanowczo za mało, nie było wiosennych deszczów, przez co wszyscy stracimy większość upraw. Nawozy są w tym roku bardzo drogie, a bez wody nie zadziałają, więc te straty są podwójne. Już widzimy, że plonów będzie znacznie mniej – dodaje Eugeniusz Krycki.
Rolnicy z niecierpliwością oczekują na deszcze, ale według prognoz w najbliższym czasie nie będą one występować, dlatego wielu pomorskich gospodarzy obawia się nasilenia problemu.

WIOSENNA SUSZA I PRZYMROZKI
Dodatkowym czynnikiem niszczącym uprawy są wiosenne przymrozki. Marek Ustowski, przewodniczący rady powiatowej Pomorskiej Izby Rolniczej w Słupsku, informuje, że dla wielu rolników to będzie trudny sezon, który może zakończyć się bankructwem.
– Żyjemy nadzieją, że przyjdzie deszcz, co w dużej części rozwiąże nasze problemy i uratuje to, co jeszcze jest do uratowania, bo jeśli susza będzie się przedłużać, trzeba będzie zaciągać kolejne kredyty, a wielu z nas nie spłaciło jeszcze poprzednich. Tak nie da się funkcjonować – wyjaśnia.

DROŻSZA ŻYWNOŚĆ
Problem dotyczy rolników w całej Polsce. Susza, wiatr i zimno sprawiają, że warunki wegetacyjne dla roślin są bardzo niekorzystne. Zboża, które były posiane jesienią, również mają problem ze wzrostem. Rolnicy obawiają się scenariusza sprzed 10 lat, kiedy susza doprowadziła wiele gospodarstw do upadłości.
Właściciele gospodarstw rolniczych już teraz wskazują na potrzebę szacowania szkód i liczą na działania ministerstwa rolnictwa w zakresie finansowego wsparcia. Przekonują również, że brak odpowiedniego nawodnienia gruntów odbije się niebawem na cenach produktów rolnych w sklepach.
– To nieuniknione, już wiemy, że wyprodukujemy znacznie mniej żywności, co spowoduje wzrost cen. Brak opadów i wysychająca gleba coraz mocniej w nas uderzają. Początek wiosny jest kluczowy dla upraw. Rośliny powinny teraz intensywnie rosnąć, tymczasem ich rozwój wyraźnie hamuje. Gleba jest przesuszona i to nie tylko na powierzchni, a roślina, broniąc się przed uschnięciem, odrzuca boczne pędy i w rezultacie zbiory będą znacznie mniejsze – dodaje Marek Ustowski.

ALARMY PRZECIWPOŻAROWE W LASACH
Problem suszy widać także w wielu nadleśnictwach na terenie całego kraju. Niska wilgotność i porywisty wiatr tworzą niesprzyjające warunki pożarowe. W takich warunkach nawet najdrobniejsza iskra może doprowadzić do potężnego pożaru. Obecnie w większości nadleśnictw występuje III stopień zagrożenia pożarowego. Na rosnące zagrożenie wskazują także statystyki – tylko w ostatni weekend, 25-26 kwietnia, straż pożarna i leśna interweniowała 228 razy.
– Najtrudniejszym okresem dla lasu jest wiosna, kiedy od marca do maja nie pojawia się zielona trawa. Obecnie liście i ściółka są bardzo suche i łatwopalne, dlatego cały czas dyżurujemy i monitorujemy sytuację w naszym nadleśnictwie – zaznacza Kamila Gosztyła z Nadleśnictwa Ustka.
Leśnicy apelują do turystów, którzy przygotowują się do sezonu grillowego w czasie długiego weekendu, o ostrożność i rozsądek. Przypominają również o surowych konsekwencjach rozpalania ogniska w miejscach niedozwolonych. Ściółka jest skrajnie wysuszona, a zagrożenie pożarowe w wielu miejscach osiąga najwyższy poziom. Od początku roku odnotowano w całym kraju 2000 pożarów.
Posłuchaj materiału reportera:
Łukasz Kosik/puch








