Samobójstwo czy zabójstwo? Biegli mają rozwiać wątpliwości co do śmierci Jacka B., który zginął, wypadając przez hotelowe okno z przywiązanym do szyi telewizorem.
W Sądzie Okręgowym w Słupsku w sprawie Piotra Ogrodniczuka (mężczyzna wyraził zgodę na publikację wizerunku oraz nazwiska) zeznawali biegli. Prokurator oskarża 47-letniego mężczyznę o to, że 23 listopada 2018 roku miał wypchnąć pokrzywdzonego z okna pokoju hotelowego z przywiązanym do szyi telewizorem. Oskarżony nie przyznaje się do winy. W listopadzie 2022 roku, po prawie 4 latach tymczasowego aresztu, sąd wypuścił go na wolność.

– Liczę na sprawiedliwy wyrok, czyli uniewinnienie. To się ciągnie od prawie 8 lat. Mam przez to zniszczone życie i psychikę, moja rodzina także. Tak nie da się żyć. To, co mi zarzuca prokuratura, jest nie do wykonania – tym bardziej nie pozostawiając żadnych śladów na miejscu zdarzenia – przekonuje oskarżony o zabójstwo Piotr Ogrodniczuk.

Kluczowe dla wydania w tej sprawie wyroku będą zeznania biegłych. Oskarżony odpowiadał z wolnej stopy, ponieważ przeprowadzony eksperyment procesowy z manekinem w miejscu znalezienia ciała Jacka B. podważył ustalenia prokuratury. Zdaniem obrony dowodzi to wersji wskazującej na samobójstwo.
SYMULACJA KOMPUTEROWA WSKAZUJE NA ZABÓJSTWO
Specjalny zespół biegłych przygotował trójwymiarową symulację komputerową, która w oparciu o zebrane przez śledczych dowody miała odtworzyć, jak wyglądały okoliczności śmierci Jacka B. Biegli zaznaczyli również, że przeprowadzona wizja lokalna i eksperyment procesowy z wykorzystaniem manekina, na który powołuje się obrona oskarżonego, nie jest miarodajny i można go bardzo łatwo podważyć.
– W świetle dostarczonego nam materiału dowodowego oraz przeprowadzonych analiz, za najbardziej prawdopodobną wersją przebiegu zdarzenia należy uznać wersję „W3”, kiedy poszkodowany stoi na tapczanie tyłem do okna, trzyma na rękach telewizor i zostaje czynnie wypchnięty przez sprawcę – zaznacza Krzysztof Maksymowicz, specjalista medycyny sądowej, adiunkt Katedry Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.
OSKARŻONY NIE ZGADZA SIĘ Z OPINIĄ
Zdaniem obrony komputerowa symulacja potwierdziła tylko, że zeznania świadka, na podstawie których sformułowano akt oskarżenia, całkowicie mijały się z prawdą.
– To, co najważniejsze z punktu widzenia obrony, to prosta i oczywista konkluzja, którą w tej opinii zawarli biegli. Zeznania głównego świadka oskarżenia, który miał naocznie widzieć, jak oskarżony wypycha przez okno pokrzywdzonego, nie znajdują oparcia w faktach. To zdarzenie nie mogło mieć takiego przebiegu – zapewnia mecenas Bartosz Fieducik, obrońca Piotra Ogrodniczuka.
Według symulacji biegłych, dostęp do okna zatarasowuje łóżko i szafka nocna, co wyklucza wersję zeznań kobiety, jakoby mogłyby się tam zmieścić dwie osoby, czyli pokrzywdzony Jacek B. i oskarżony. Według zeznań obaj mieli stać na podłodze, a według ustaleń specjalistów z laboratorium ekspertyz 3D stali na wersalce. Kobieta w trakcie procesu przyznała, że zeznała nieprawdę, jednak sąd nie bierze tego pod uwagę.
Posłuchaj materiału naszego reportera:
Łukasz Kosik/aKa








