Zalane posesje, podtopione drogi, osunięcia gruntu i powalone drzewa – to bilans gwałtownej ulewy, która przeszła przez powiat bytowski w niedzielę. Strażacy interweniowali kilkadziesiąt razy, a lokalne władze nadal liczą straty.
Jak poinformował Przemysław Kraweczyński, zastępca burmistrza Bytowa, najgorsze skutki ulewy w mieście widać na ulicy Zakładowej.
– Podmyta została nawierzchnia z płyt betonowych, przez co kilkanaście samochodów zostało unieruchomionych. Przez kilka godzin nie było do nich dostępu. Dopiero po sprowadzeniu ciężkiego sprzętu udało się bezpiecznie opanować sytuację – tłumaczył.
Przez silny nurt spływającej ulicami wody znacznemu uszkodzeniu uległy także pojazdy, bowiem część z zaparkowanych wcześniej samochodów zsunęła się w zapadliska. Służby drogowe skutki nawalnego deszczu usuwają do tej pory, ponieważ zanim na nowo ułożą nawierzchnię, muszą utwardzić grunt i zabezpieczyć odsłonięte przez wodę przewody elektryczne i sieci kanalizacyjne.

PONAD 30 INTERWENCJI
Gwałtowne burze i ulewy, które przeszły przez region bytowski, były rekordowe. W ciągu zaledwie kilku godzin – jak twierdzą synoptycy – spadło od kilkunastu do nawet kilkudziesięciu litrów wody na metr kwadratowy, zalewając domy, podwórka i piwnice.
– W ciągu kilku godzin mieliśmy ponad 30 interwencji, od podtopionych dróg, osunięć gruntu i powalonych drzew po uwięzionych kierowców, których auta zsunęły się wraz z nurtem spływającej wody – mówił bryg. Fryderyk Mach, komendant powiatowy PSP w Bytowie.

POWTARZAJĄCY SIĘ PROBLEM
To nie pierwszy raz, kiedy nawalne deszcze zmieniają ulice Bytowa w koryta rzek. Zdaniem samorządowców żadna kanalizacja nie byłaby w stanie w tak krótkim czasie skutecznie odprowadzić całej wody.
– Niestety, każda kanalizacja deszczowa ma ograniczoną przepustowość. Dodatkowo, tak jak wiele innych miast, mamy do czynienia z „betonozą”. Woda potokiem, z potężną siłą, spływa powierzchniowo tam, gdzie mamy duże spadki – to mogliśmy zaobserwować – dodał wiceburmistrz Bytowa.

WODA ZMYŁA PLAŻĘ
Spływająca z wyżej położonych terenów woda zniszczyła także miejską plażę. Znaczna część niedawno przygotowanego kąpieliska spłynęła do jeziora Jeleń.
– Żywioł zniszczył nam całą plażę. Wyrwało całe nabrzeże razem z betonami, wszystkie kable są na wierzchu. Prosiłem urząd miasta, aby podwyższyć krawężniki, powiększyć studzienkę odpływową – tak, aby nie przelewało się górą. Teraz będzie trzeba ponieść koszty ponownego nawożenia piasku i odtwarzania wszystkiego wokół – tłumaczył ratownik WOPR Bogdan Chełski.

Według mieszkańców tańszym i skuteczniejszym rozwiązaniem byłoby poprawienie infrastruktury, ponieważ taka sytuacja występuje przynajmniej kilka razy w roku. Szacowanie strat przez samorządowców i lokalnych przedsiębiorców nadal trwa.
Posłuchaj materiału naszego reportera:
Łukasz Kosik/aKa/puch








