Słupska strefa zabaw i rekreacji powiększyła się o nowe atrakcje. To między innymi kilkudziesięciometrowy statek piracki, sztuczna plaża, tory sprawnościowe i hamaki. Plac zabaw powstał w ramach budżetu obywatelskiego i kosztował ponad 1,5 ml zł.
Jak podkreśla pomysłodawca projektu Marcin Pluta, efekt końcowy przerósł oczekiwania. – Cieszymy się, że ta strefa już działa. Mamy tu bezpieczną nawierzchnię, cały plac jest monitorowany i ogrodzony, dzięki czemu nie wejdą tu zwierzęta – dodaje.
Uroczystego otwarcia przy udziale dzieci z miejskiego przedszkola dokonała wiceprezydent Marta Makuch, która uważa, że dzięki inicjatywie mieszkańców powstał obiekt łączący pokolenia. – Mamy tu przestrzeń zarówno dla maluchów, jak i dla seniorów. Są wygodne ławki a nawet hamaki, nieopodal jest również odkryta siłownia. Każdy znajdzie tu coś dla siebie – mówi.

ZAMIAST TRZEPAKA – PIRACKI STATEK
O tym, że nowy plac przypadł do gustu mieszkańcom, najlepiej świadczą długie kolejki ustawiające się do mostka kapitańskiego przy kilkunastometrowym statku pirackim, który jak magnes przyciąga dzieci i młodzież nawet z drugiego końca miasta. Już pierwszego dnia nowa atrakcja była oblegana – nie tylko przez najmłodszych.
– Mam 80 lat i przyszedłem tu ze swoją najmłodszą wnuczką, bo słyszeliśmy, że przy Słupi zacumował piracki statek. Rzeczywiście robi to wielkie wrażenie, za moich czasów mieliśmy co najwyżej trzepak i też była kolejka. My, starsi, musimy robić wszystko, by odciągnąć dzieci od telefonów i ekranów telewizora, a takie inwestycje bardzo temu sprzyjają – tłumaczy pan Stanisław ze Słupska.
Za projektem głosowało 1460 mieszkańców. Plac jest ogrodzony, monitorowany i wykonany z naturalnych materiałów. Znajdują się tam tory sprawnościowe i siłownia zewnętrzna, a na bardziej leniwych mieszkańców czekają hamaki.
Posłuchaj:
Łukasz Kosik/aKa








