Broń chemiczna i powojenne substancje na dnie Bałtyku. Czwarta debata w ramach II Forum Morskiego Radia Gdańsk

(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)

Tematem czwartej debaty w ramach II Forum Morskiego Radia Gdańsk była ekologia w kontekście broni chemicznej i powojennych substancji na dnie Bałtyku. Jak sobie poradzić z tym zadaniem i kto powinien za nie zapłacić? O to Artur Kiełbasiński, redaktor naczelny „Dziennika Bałtyckiego”, zapytał zaproszonych gości, którymi byli: Anna Fotyga – poseł do Parlamentu Europejskiego, prof. Marek Grzybowski, – prezes zarządu Bałtyckiego Klastra Morskiego i Kosmicznego oraz Michał Antecki – dyrektor Departamentu Morskich Farm Wiatrowych PGE Baltica.

Eurodeputowani przyjęli rezolucję, wzywającą Unię Europejską do podjęcia działań, mających na celu oczyszczenie Morza Bałtyckiego z wraków statków i broni chemicznej z okresu II wojny światowej. Projekt, którego pomysłodawcami byli europosłowie PiS Kosma Złotowski i Anna Fotyga, poparło 660 europosłów, przy 8 głosach sprzeciwu i 25 wstrzymujących się.

– Wola Parlamentu Europejskiego była, jeżeli chodzi o decyzje polityczne, bardzo istotna. Rezolucja, była przygotowana dzięki przypadkowi, dzięki temu, że wyśledziliśmy dwie petycje dotyczące zanieczyszczeń Bałtyku, jedną z 2019, drugą z 2020 roku. Na tej podstawie moje biuro, przy zasadniczym wsparciu posła Kosmy Złotowskiego, przygotowało wkład do petycji dla komisji. Zwykle komisje, jeżeli nie mają odpowiednich kompetencji w tego typu sprawach, oddalają je. My zadbaliśmy jednak o to, żeby te petycje nabrały dalszego biegu. Efektem było przygotowanie merytoryczne rezolucji, która została przyjęta głosami 660 posłów, to jest niezwykle rzadki przypadek. Przeciw było jedynie ośmiu posłów, był to wielki i nieoczkiwany sukces – mówiła podczas debaty Anna Fotyga.

– W ubiegłym roku, pomimo panujących wówczas pandemicznych warunków, odbyła się międzynarodowa konferencja, poświęcona gospodarce morskiej i bezpieczeństwu morskiemu. Ona nadała w UE pewną dynamikę sprawom. W tym tygodniu zostało opublikowane studium, które przedstawia bardzo precyzyjnie skalę problemu. Ze względu na to, że wydarzyło się to na przestrzeni kilku ostatnich dni, a ja miałem sesje plenarną z licznymi sprawami, jeszcze się z tym nie zapoznałam. Ale to studium było przedmiotem naszych stałych nacisków i wymagań. Jest również obietnica samej przewodniczącej KE na przeznaczanie dalszych środków na kolejne prace badawcze. Chcemy, żeby przystąpiono już do pilotażowych realizacji usuwania zanieczyszczeń. Postęp technologiczny umożliwia coraz tańsze usuwanie tego typu zanieczyszczeń. Skala problemu jest ogromna. Pan redaktor mówił o pozostałościach sowieckich, ale są pozostałości po I wojnie światowej, są zatopione statki z amunicją z konwojów z czasów II wojny światowej, są miny, które były posadowione na dnie morza, które stara się usuwać NATO przy naszym udziale. Cieszę się, że z mojej strony politycznej staraliśmy się wykorzystać te możliwości, które są w UE. Polska była ofiarą obydwu wojen, nie wywoływała ich i nie jest w stanie przy tego typu długości wybrzeża morskiego uporać się sama z tym problemem – dodała europoseł.

(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)

– W jakie źródło nie spojrzymy, wszędzie są inne dane. Wiemy o kilku podstawowych miejscach, gdzie ta broń była składowana, wiemy też jednak, że Rosjanie łamali procedury, wyrzucali niebezpieczne substancje już w czasie rejsu do miejsca docelowego. Czy mamy pewność, gdzie te zanieczyszczenia się znajdują, ile tego jest i jak duża jest skala zagrożenia? – pytał prowadzący audycję.

– Wiemy, gdzie są główne miejsca docelowe, bo one były zaznaczone w rozkazach bojowych. Natomiast wiemy też, że dowódcy jednostek wyrzucali czasami po drodze tę amunicję. Niektórzy się do tego przyznali, niektórzy nie. Spotkaliśmy się w historii z wieloma incydentami, kiedy to rybacy wyławiali takie materiały podczas pracy. Wiemy więc o tym, że są one także w różnych przypadkowych miejscach. Problem jest taki, że gdy rybacy wyławiali amunicję i zgłaszali to, ich jednostka podlegała ostrym restrykcjom. Trzeba było ją odkazić, wydłużał się czas jej odstawienia, dlatego często nikogo nie informowali o takich znaleziskach – mówił prof. Marek Grzybowski, prezes zarządu Bałtyckiego Klastra Morskiego i Kosmicznego.

– Musimy wziąć pod uwagę czynnik ekonomiczny i organizacyjny. Z punktu widzenia ekonomicznego zgadzam się całkowicie z tym, że muszą być przeznaczone środki na to, żeby wesprzeć Polskę w usuwaniu tej amunicji. Ona nie należy do nas, jej właścicielami są kraje, które prowadziły wojnę. Jeśli chodzi o aspekt organizacyjny, uważam, że jesteśmy przygotowani do tego, żeby podejmować takie działania. Technologia unicestwiania czy neutralizacji takiej broni jest coraz tańsza, coraz lepsza. Mamy także coraz lepsze urządzenia do wykrywania małych zrzutów amunicji. Biuro fotograficzne Marynarki Wojennej kupiło statek bezzałogowy, który może w sposób niezwykle dokładny zbadać dno. Taką jednostką jest też aktualnie będący w dyspozycji Uniwersytetu Morskiego oceanograf, który bardzo dokładnie skanuje dno i dodatkowo zapamiętuje na mapach miejsce wykrycia takiego składu, lub jednostkowych elementów amunicji i może w to miejsce wrócić – dodawał.

(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)

Wiceminister infrastruktury Marek Gróbarczyk poinformował w czwartek w Sejmie, że dotychczas wpłynęło 125 wniosków o koncesje na morskie farmy wiatrowe na nowych obszarach morskich, udostępnionych dla offshore. W trakcie dyskusji nad informacją rządu ws. potencjału i rozwoju morskiej energetyki wiatrowej w Polsce wiceminister infrastruktury Marek Gróbarczyk poinformował, że dotychczas wydano 11 pozwoleń lokalizacyjnych dla morskich farm wiatrowych dla tzw. starych lokalizacji.

– Inwestycje w morskie farmy wiatrowe to ogromne projekty. Gdyby porównywać to do powierzchni miast, to Baltica 1, 2 i 3 są prawie dwa razy większe niż powierzchnia Gdańska. To zwiększa ryzyko, że na tak dużym obszarze możemy napotkać obiekty, którymi będziemy musieli się zająć. Nie można oczekiwać, że deweloperzy morskich farm będą odpowiedzialni za oczyszczenie całego obszaru. Niebotycznie podniosłoby to koszty inwestycji, a w konsekwencji miałoby wpływ na ceny energii – uważa Michał Antecki, dyrektor Departamentu Morskich Farm Wiatrowych PGE Baltica.

(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)

– Rozpoczynamy przygotowanie inwestycji od dokładnego sprawdzenia danych historycznych. Posługujemy się wszelkiego rodzaju opracowaniami, zarówno europejskimi, jak i lokalnymi. Korzystamy z pracy instytutów. Wiemy, gdzie są miejsca zrzutu, ale możemy też próbować przewidzieć, gdzie były trasy transportu, gdzie pojawia się ryzyko, że takich nielegalnych zrzutów dokonywano. Patrzymy też, jak wyglądają przydenne prądy morskie. Na szczęście dla pierwszych morskich farm wiatrowych ryzyko zostało zidentyfikowane jako niskie. Mamy dokładnie zmapowany nasz obszar, zarówno jeżeli chodzi o dane historyczne, jak i prace geofizyczne. Będziemy kontynuować obniżanie ryzyka do najniższego poziomu, który będzie pozwalał nam na kontynuowanie inwestycji – zapewniał.

– Baltica 1, 2 i 3 to jedna z największych inwestycji w historii Polski, jeśli chodzi o morskie farmy wiatrowe. Takich projektów nie ma nawet na lądzie i po prostu nie może być, bo musielibyśmy zagospodarować ogromny obszar. Centralny Port Komunikacyjny może się równać z tego typu skalą, jeśli chodzi o powierzchnię, ale pewnie jest mniejszy. Największym wyzwaniem jest to, jak zaangażować od samego początku rodzimy biznes, jak wzbudzić local content i sprawić, by produkcja elementów, konstrukcji czy technologii była prowadzona w Polsce. Patrzymy na inne rynki, jak Wielka Brytania. Zaczynali od kilku procent local content i musieli walczyć, by z roku na rok przy kolejnych inwestycjach coraz więcej było produkcji lokalnej – dodał.

Na finał wydarzenia zapraszamy w dniach 9 i 10 czerwca. Wówczas przedstawiciele świata nauki, eksperci i prezesi czołowych polskich spółek wezmą udział w sześciu debatach w studiu Radia Gdańsk.

Harmonogram przyszłych wydarzeń, a także poprzednie debaty w ramach II Forum Morskiego Radia Gdańsk można znaleźć >>>TUTAJ.

mk

Komentarze


Zwiększ tekstZmniejsz tekstCiemne tłoOdwrócenie kolorówResetuj