II Forum Morskie Radia Gdańsk. Gospodarka morska jako element bezpieczeństwa energetycznego Polski

(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)

Rozpoczął się dwudniowy finał II Forum Morskiego Radia Gdańsk. Przedstawiciele świata nauki, eksperci i prezesi czołowych polskich spółek biorą udział w sześciu debatach w Studiu Koncertowym im. Janusza Hajduna. Pierwsza z nich dotyczyła nowoczesnych technologii i silnej gospodarki morskiej jako jednego z elementów bezpieczeństwa energetycznego Polski. Rozmówcami Piotra Kubiaka byli Waldemar Buda – minister rozwoju i technologii, Piotr Müller – sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, rzecznik prasowy rządu oraz Maciej Styczyński – naczelnik Wydziału Przemysłu Okrętowego w Ministerstwie Infrastruktury.

– Widoczne w tej chwili okoliczności geopolityczne powodują, że kwestia szybkości i sposobu przeprowadzenia dywersyfikacji energetycznej nabiera bardzo ważnego znaczenia, nie tylko z powodu celów klimatycznych, wprowadzanych przez Unię Europejską, ale przede wszystkim z powodu odcięcia dostaw ropy, a w przyszłości również gazu, do całej UE z Rosji. Unia i Polska muszą szukać strategicznych źródeł energii, które będą w większym zakresie autonomiczne, niezależne od importu z zewnątrz. Źródła odnawialne są z natury takimi właśnie niezależnymi od zewnętrznych czynników źródłami, bo są produkowane na terenie danego kraju. Naszym celem jest to, aby w perspektywie najbliższych kilkunastu-kilkudziesięciu lat doprowadzić do znacznego udziału OZE w Polsce, ale już teraz wyznaczone wcześniej cele są wypełniane, w zeszłym roku nawet z lekką nadwyżką – powiedział Piotr Müller.

– Sam projekt farm wiatrowych, który do tej pory nie był realizowany na terenie Polski, to jednocześnie wyzwanie, które w perspektywie ma zapewnić bardzo duży udział energetyki wiatrowej w ogólnym bilansie energetycznym Polski. To kilkanaście, a później nawet więcej procent ogólnego udziału energetycznego. To jeden z aktualnych priorytetów. Stanowi nie tylko kwestię stworzenia dodatkowych źródeł energii, ale również realizuje zasadę bezpieczeństwa narodowego poprzez znalezienie źródeł wewnętrznych. Obok tego jest oczywiście też temat budowy elektrowni atomowej. To również ważny aspekt, związany ze stabilizacją źródeł energii. OZE nie może być całościowym sposobem na zasilanie energetyczne, ponieważ nie jest to źródło, które w każdym czasie ma taką samą stabilność. Dlatego też stabilne źródła energii, elektrownie atomowe, gazowe, węglowe, są bardzo ważnym elementem – dodał rzecznik rządu.

– Budowa farm wiatrowych to biznes, który może zapewnić ok. 30 tys. miejsc pracy, dodatkowych, w wysoko technologicznej branży, która będzie się rozwijała. W tym upatruję dużych szans dla Pomorza i Pomorza Zachodniego. Dostawcy komponentów, logistyka, porty, to wszystko będzie budowane po to, aby ten projekt mógł być realizowany. Jest też wyzwanie, związane z dołączeniem infrastruktury przesyłowej. Mapa Polski pod kątem źródeł energii znacząco się zmieni. Wcześniej była to Polska południowa i południowo-zachodnia, a w najbliższych dziesięcioleciach ważną rolę odegra Polska północna – zaznaczył. – Polski Bałtyk ma szansę stać się potężnym źródłem energii dla całej Polski i nie tylko. Pomagamy też naszym sąsiadom: Litwie, Łotwie i Estonii. W ostatnim czasie, co prawda ze stabilnych źródeł, a nie odnawialnych, wysyłaliśmy też energię elektryczną do Szwecji. Jesteśmy więc potencjalnym stabilizatorem energetycznym dla całego regionu – podkreślił.

– Polska jest w takim położeniu geograficznym, że może pomagać całemu regionowi. To jest możliwe tylko dlatego, że nasz rząd podjął decyzję dotyczącą budowy gazociągu Baltic Pipe, który nas uniezależnia od rosyjskich dostaw. Wcześniejsze decyzje, również kwestia budowy terminala LNG, zainicjowana przez śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego, powoduje, że w tej chwili możemy się stać hubem gazowym, właśnie dlatego, że mamy dostęp do morza. To pokazuje, jak jest ono istotne w kontekście geopolitycznym, gospodarczym. Dzięki rozbudowywanym w ostatnim czasie gazociągom przesyłowym, interkonektorom, m.in. na Słowację czy Litwę, możemy pomagać naszym sąsiadom w zakresie gazu. To dotyczy również kwestii związanych z ropą. Pomoc innym krajom nie byłaby możliwa, gdyby nie aktywność w zakresie gazociągu Baltic Pipe, rozbudowy terminala w Świnoujściu czy założeń związanych z pływającym terminalem, który też ma zabezpieczyć Polskę i inne państwa naszego regionu. Dzięki dużej aktywności ministra Piotra Naimskiego przez te lata system gazociągów w Polsce był bardzo mocno rozbudowywany i teraz pozwala na tego typu działania. Interkonektory to jest bardzo ważna metoda. Pozwala na przesyła gazu w taki sposób, by zabezpieczać potrzeby innych krajów. Skończyliśmy interkonektor na Litwę, Słowacy kończą go po swojej stronie. W kontekście Ukrainy pracujemy nad kwestią zbudowania mocniejszych sieci elektroenergetycznych po to, aby przesyłać energię elektryczną. Ukraina jest jej ważnym producentem, z czego i my możemy skorzystać – mówił sekretarz stanu.

– W kontekście rozbudowy infrastruktury ważne są nie tylko gazociągi czy ropociągi, ale też twarda infrastruktura elektroenergetyczna. Ona jest niezbędna do tego, żeby podpiąć te przyszłe farmy wiatrowe z całą Polską i Europą. Tu jest klarowny plan rozbudowywania tych sieci do 2030 roku. To pokazuje, że stopniowo będzie następował znaczny zwrot, jeżeli chodzi o procentowy udział produkcji energii i przesunięcie tego na północ, z czego też korzystają gminy, miejsca, w których są transformatory – dodał.

– Staramy się odbudowywać przemysł stoczniowy, tam, gdzie to możliwe, zlecać produkcję na terenie kraju, czy to w zakresie Marynarki Wojennej, czy innych służb państwowych, jak Główny Inspektorat Rybołówstwa Morskiego. To jeden z naszych celów. Kluczowe jest to, żeby szukać nisz w komponentach, w usługach, częściach zamiennych, serwisowaniu: takich luk, które mogą wypełnić polskie firmy. Na tej bazie chcemy uczyć się technologii, a później tę technologię budować. Dlatego firmy zachodnie mają tak wysokie zyski, bo korzystają na przewadze technologicznej. Mamy dobrze funkcjonującą Politechnikę Gdańską, jeżeli chodzi o sprawy inżynieryjne, tam jest grupa wielu naukowców, którzy mają doświadczenie stoczniowe. Liczę, że środowisko naukowe odegra ważną rolę. Przewag konkurencyjnych możemy szukać też w zakresie technologii dotyczących magazynowania czy wodoru – podsumował Müller.

(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)

– OZE trzeba określić jednym słowem kluczem: wielka szansa. Za kilka lat możemy dyskutować o tym, czy została wykorzystana. Dzisiaj wszystkie wskaźniki, które są brane pod uwagę przy rozwoju energetyki wiatrowej, wskazują, że to prawdopodobnie będzie sukces całej Polski, ale Pomorza szczególnie mocno. Powstaje nowa branża, która będzie dynamicznie rozwijać się w całej Polsce, ale przede wszystkim w jej północnej części. Powstanie podstawowej działalności offshorowej otwiera szereg możliwości, dotyczących nowych technologii. Nie jesteśmy wielkimi producentami, ale liczymy na local content i podwykonawców mniejszych elementów. Teraz jest pytanie, jak rozwiniemy offshore własnymi siłami, aby polska gospodarka na tym skorzystała. Jako minister rozwoju i technologii liczę na to, że wykreujemy w Polsce nowe rozwiązania i będziemy innowacyjni. Będę kładł nacisk na to, żeby Polska wykorzystała to jako szansę technologiczną – podkreślał Waldemar Buda.

– Zainstalowaniem tradycyjnych farm offshorowych otwieramy sobie szansę na udoskonalenia technologii i nowe rozwiązania, które mogą być autorstwa naszych naukowców i przedsiębiorców. Liczę na to, że przy okazji powstania farm wiatrowych, będą pojawiać się hybrydowe rozwiązania, dotyczące na przykład zasilania wodorem. Później możemy wykorzystać wodór w szerszej skali. To jest zadanie dla nas, dla polskich przedsiębiorców, aby wprowadzać i udoskonalać, a później także eksportować naszą technologię – ocenił.

– Dzisiaj jesteśmy języczkiem u wagi, jeśli chodzi o dywersyfikację energii w Europie Środkowo-Wschodniej. Niemalże każda rozmowa z naszymi partnerami na Słowacji czy w Czechach sprowadza się do tego, w jaki sposób możemy ich wesprzeć. Miałem spotkanie z wicepremierem Sulikiem na Słowacji. Pierwszym punktem agendy było pytanie o możliwości przesyłu gazu na Słowację. Chodziło o pięć milionów ton, a to jest mniej więcej tyle, co nasz gazoport. Oczekiwania są bardzo duże, nasze położenie jest strategiczne. Powinniśmy doprowadzić do sytuacji, w której ilość gazu po rozbudowie portu Świnoujście i uruchomieniu Baltic Pipe będzie na tyle duża, żeby móc przesyłać i sprzedawać gaz naszym partnerom na Słowacji. Wcale nie chodzi o czysty biznes, ponieważ z tym wiąże się szereg relacji gospodarczych. Wiele spraw, które było trudnych gospodarczo na poziomie Słowacja-Polska, nagle się rozwiązuje. Nasza pozycja, z punktu widzenia energetycznego, jest zupełnie inna. Ze strony słowackiej padają propozycje postawienia własnego pływającego gazoportu w naszym nabrzeżu. Do tego stopnia chce się z nami współpracować. Dokładnie ta sama sytuacja dotyczy Czech. Dzisiaj mamy bardzo wygodną pozycję i powinniśmy budować nasze możliwości przesyłowe zarówno gazu, jak i prądu – zaznaczył Buda.

– Tworzą się nowe szlaki handlowe, które były niespotykane w Polsce. Morze Czarne, ze swoimi trudnościami i zablokowaniem przez Rosję, powoduje, że nowy szlak handlowy z południa na północ przebiega przez Polskę. To powoduje ruch w portach. Będziemy na tym zarabiać i robić biznes. Jeśli w Polsce będziemy mieli towary deficytowe, dużo łatwiej będzie uzupełniać zapasy, gdy trasa tych towarów będzie przebiegać przez Polskę. Na naszych oczach otwierają się niesamowite możliwości, które daje nam położenie i myślenie strategiczne oraz horyzontalne, jeszcze od czasów prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Wcale nie chodzi tylko o port w Świnoujściu. Niczego nie zrobilibyśmy, gdybyśmy nie rozbudowywali sieci przesyłowej. Na granicy polsko-słowackiej pierwsi zbudowaliśmy interkonektor. To dotyczy wielu elementów, jak np. Via Carpatia. Odrobiliśmy lekcje z historii i czekamy teraz na naszych partnerów, którzy trochę później zorientowali się, w którym kierunku należy podążać – zauważył.

Parlament Europejski kładzie nacisk na zieloną transformację. Czy nie będzie próbował ograniczać roli Polski jako dostawcy gazu?

– Jeśli mówimy o pewnej warstwie myślenia, to zapewne takie myślenie w Unii Europejskiej jest. Z podziwem obserwuje się Polskę, nie tylko w Unii Europejskiej. Wczoraj wróciłem z Japonii i zarówno przedsiębiorcy prywatni, jak i minister, natychmiast wspominali o CPK. U nas są ataki ze strony opozycji, a w krajach azjatyckich ten port to polskie okno na świat do robienia biznesu z większą częścią globu. Tak samo jest w Unii Europejskiej. Można patrzeć na nas z zazdrością, bo rozwijamy się. Nie da się nas zatrzymać ani ograniczyć. Nasze położenie i wybudowanie Baltic Pipe to fakty. Będziemy hubem energetycznym. Ważne jest też, by nie ulec pokusie, by stawiać wyłącznie na bardzo duże ośrodki. Małe inwestycje, jako całość, dopiero budują obraz szans, które kreują nam się w najbliższej przyszłości. Trasa S6 jest oknem na świat dla Słupska i regionu. Cała branża komponentowa będzie się tam rozwijać Musimy myśleć globalnie, ale bez małych inwestycji to się po prostu nie uda. Mam nadzieję, że dobrze godzimy wielkie zadania z tymi małymi. Region słupski, gdyński i gdański ma przed sobą wielką szansę – mówił minister.

(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)

– Rozwój farm wiatrowych otworzy wiele drzwi w branży offshore. Całkowicie nowej branży, powiązanej bardzo silnie ze sprawami morskimi. Pojawią się wielkie szanse dla polskich stoczni, jeżeli chodzi o produkcję różnego rodzaju jednostek do szeroko rozumianego serwisowania tych farm. Będą one wymagać permanentnej obsługi, żeby te, wbrew pozorom, skomplikowane urządzenia działały i generowały energię elektryczną. Kolejnym potencjalnym, dużym tematem, który może pojawić się przy okazji rozwoju branży offshorowej, jest wejście na rynek jednostek instalacyjnych, gdzie będzie można w pełni skupić doświadczenia, które polska gospodarka zdobędzie. Potem również, za pomocą tego typu jednostek, stworzyć, czy spróbować stworzyć kolejne polskie wysokotechnologiczne towary eksportowe. Jeżeli mówimy o przemyśle stoczniowym, jest to powiązane z wielkogabarytowymi konstrukcjami stalowymi, co jest też dodatkową szansą na rozwój przemysłu stoczniowego – zauważył Maciej Styczyński, naczelnik Wydziału Przemysłu Okrętowego w Ministerstwie Infrastruktury.

– Mówi się, że stocznie to miejsca, gdzie powstają najbardziej skomplikowane urządzenia, jakie zna świat. Powstanie tej nowej branży otwiera drogę do tego, żeby pozyskiwać nowe technologie i rozwijać swoje właśnie w tym miejscu. Budowa statków czy remonty tych jednostek generują wzrost zatrudnienia w dobrze płatnej branży stoczniowej. Oblicza się, że jedno miejsce pracy w stoczni to aż do siedmiu miejsc pracy na lądzie, w przemysłach współpracujących z przemysłem stoczniowym. Jeżeli przemysł stoczniowy nie jest sztucznie, gospodarczo tłamszony, jest w stanie znaleźć odpowiednie nisze, ma kompetencje do tego, żeby zaabsorbować nawet najbardziej wymagające technologie. Przyszłość przemysłu stoczniowego wygląda bardzo dobrze – dodał.

Zwodowano pierwszy z gazowców dla PGNiG o nazwie Lech Kaczynski, celowo bez polskich znaków, bo to stało się w Korei. Jest to pierwszy z gazowców LNG, który będzie w czarterze długoterminowym. Czy powinniśmy, w związku z sytuacją, którą mamy, zainwestować we własną flotę gazowców, a może i tankowców do przewozu ropy?

– Fakt pozyskania dwóch statków, po czym jeszcze dwóch kolejnych, właśnie na zasadach, jak zrobił to PGNiG, czyli długoterminowego wynajmu tego typu jednostek, było posunięciem, które zapewniło Polsce możliwość korzystania z dostaw gazu LNG. Teraz ten dwa dni temu zwodowany gazowiec, nazwany na cześć prezydenta Lecha Kaczyńskiego, kolejny nazwany na cześć pani minister Grażyny Gęsickiej, czyli osób, które lata temu przewidziały sytuacje materializujące się w chwili obecnej. Dwa kolejne statki pozwolą zabezpieczyć potrzeby Polski i iść zgodnie z myślą, żeby tego gazu nam nie zabrakło i żebyśmy mogli go dalej przesyłać do naszych sojuszników. Co do floty krajowej, oczywiście bardzo bym chciał, żeby polskie stocznie mogły wyprodukować tego typu jednostki, które pływałyby u polskich armatorów i uważam, że na przestrzeni kilku najbliższych lat, w oparciu o odpowiednie analizy, takie decyzje będą mogły być rozważane, też na tle zapotrzebowania stanu geopolitycznego. Polski przemysł stoczniowy po absorpcji odpowiednich technologii mógłby wykonać i gazowce, i tankowce do ropy naftowej. To jest kwestia wdrożenia technologii, zorganizowania odpowiedniej pracy stoczni, biur projektowych, zebrania komponentów od poddostawców. Moim zdaniem, oczywiście byłoby okolicznością bardzo ułatwiającą stronie Polskiej zapewnienie pozyskiwania surowców i tym samym wsparłoby nasze bezpieczeństwo energetyczne – mówił.

Mieliśmy sytuacje, w których polskie stocznie były zamykane, likwidowane. Czy ta nowa sytuacja, w kontekście tego, o czym rozmawialiśmy, przyniesie rozwój polskiemu przemysłowi stoczniowemu? – pytał prowadzący.

– Polskie stocznie, które są w stanie produkować nowoczesne statki niezbędne dla zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego, jak i absorpcji nowoczesnych technologii, związanych z branżą shippingową, muszą tutaj być jako kluczowe ogniwo gospodarcze i w związku z tym, co pokazuje ta nowa sytuacja, nikt nie powinien kwestionować tego, że polskie stocznie są ważne. Należy też spojrzeć na nowe zachowanie rynku po tym, jak się ustabilizuje, jeżeli chodzi o komponenty, bo sytuacja związana z napaścią Rosji na Ukrainę odbiła się na wielkiej niepewności w cenach stali. Należy przewidywać, że polskie stocznie będą w stanie pozyskiwać zlecenia na większym niż dotychczas spektrum armatorów i niszach rynkowych. Polskie przedsiębiorstwa stoczniowe były bardzo mocno widoczne ze swoją nowoczesną ofertą, również na trwających teraz Międzynarodowych Targach Morskich Posidonia w Grecji. Są to największe na świecie i najważniejsze targi, gdzie właśnie oferta polskiej branży stoczniowej została zauważona – podsumował.

(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)

Forum Morskie Radia Gdańsk to projekt, na który składa się cykl debat i audycji, poświęconych szeroko rozumianej gospodarce morskiej. Wzorem pierwszej edycji, przeprowadzonej w 2021 r., rozgłośni udało się pozyskać do współpracy wielu partnerów merytorycznych oraz uzyskać honorowy patronat premiera Mateusza Morawieckiego.

– Szeroko rozumiana tematyka morska to jeden z najważniejszych elementów gospodarki i życia społecznego nie tylko na Pomorzu, ale również w całej Polsce. To także jeden z głównych tematów wielu audycji Radia Gdańsk. Morze to jedna z naszych tematycznych specjalizacji. „Nosimy morze w naszych sercach”: pod tymi słowami z naszego radiowego spotu zapewne mogłoby się podpisać wielu z Państwa – mówi dr Adam Chmielecki, prezes i redaktor naczelny Radia Gdańsk.

– Postanowiliśmy zaprosić do wspólnej debaty o przyszłości gospodarki morskiej decydentów, przedstawicieli pracodawców i pracowników, ekspertów, naukowców i pasjonatów. Tematów do dyskusji nie zabraknie, bo przecież szeroko rozumiane sprawy morskie to przemysł okrętowy, działalność portów, bezpieczeństwo i marynarka wojenna, energetyka morska, offshore, rekreacja, turystyka i wiele więcej. Szeroka i pozytywna odpowiedź na naszą inicjatywę pokazuje, że w branży morskiej istnieje potrzeba pogłębionej i merytorycznej debaty. Inicjowanie i organizowanie takiej debaty uznajemy w Radiu Gdańsk za jeden z elementów misji mediów publicznych, zwłaszcza tu, na Pomorzu – dodaje dr Adam Chmielecki.

Partnerzy II Forum Morskiego Radia Gdańsk to: partner generalny – Polski Koncern Naftowy Orlen, partnerzy główni – PGE Baltica, Port Gdańsk, Pomorska Specjalna Strefa Ekonomiczna, Port Gdynia, Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie, Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, Port Szczecin-Świnoujście, Urząd Morski w Gdyni, Centralny Port Komunikacyjny.

mrud/ua/ak/mk

Komentarze


Zwiększ tekstZmniejsz tekstCiemne tłoOdwrócenie kolorówResetuj