Parlament Europejski w Strasbourgu przyjął raport dotyczący stanu Morza Bałtyckiego. To dokument stanowiący m.im. o rybołówstwie, eutrofizacji i zanieczyszczeniach chemicznych zalegających na dnie tego akwenu.
Europoseł Prawa i Sprawiedliwości Piotr Müller głosował przeciwko rezolucji – jak podkreśla – ze względu na kilka szkodliwych dla całego sektora części. – W wyniku stanowczej presji udało się jednak wprowadzić ważne poprawki – przyznał.
Parlament Europejski oficjalnie uznał, że po drastycznym zamknięciu połowów dorsza w 2019 roku lokalni rybacy zostali pozostawieni bez należytego wsparcia. – Z tego raportu wynikało, że to właśnie rybacy są winni za całe zło, które się pojawia w Morzu Bałtyckim, co jest po prostu nieprawdą. W dużej mierze są to pozostałości po pierwszej czy po drugiej wojnie światowej, różnego rodzaju inne, zalegające na dnie osady niebezpieczne wynikające np. z odpadów komunalnych, ale też drapieżniki, które te stada w sposób niekontrolowany potrafią ograniczać. Jest zatem wiele innych powodów, dla których Morze Bałtyckie jest w gorszym stanie – wyjaśnia europoseł.
Na dnie Bałtyku zalega w sumie przeszło pół miliona ton amunicji i broni chemicznej z czasów II wojny światowej. Przeciwko przyjęciu rezolucji głosował także Janusz Lewandowski z Koalicji Obywatelskiej. Nieobecna była z kolei Magdalena Adamowicz.
Mateusz Czerwiński/aKa








