O Bałtyku, przyszłości rybołówstwa, o trującej środowisko amunicji chemicznej i konwencjonalnej, a także o branży offshore. Europarlament zagłosuje w czwartek nad raportem dotyczącym stanu Morza Bałtyckiego, tzw. Baltic MAP. W dokumencie krytycznie oceniono działalność rybaków. Sprzeciwiają się temu polscy eurodeputowani, którzy zaproponowali wiele poprawek.
Raport otwiera drogę m.in. do dalszego zaostrzenia zasad zarządzania połowami, rozszerzenia mechanizmów ochronnych oraz wprowadzenia nowych ograniczeń dla części stad ryb. Debata wokół Baltic MAP ma szczególne znaczenie dla Polski – to właśnie na podstawie obowiązujących przepisów w ostatnich latach nałożono daleko idące ograniczenia połowowe, w tym całkowity zakaz połowu dorsza. Dane są alarmujące. Mimo wprowadzonych restrykcji gatunek wcale się nie odrodził.
KTO JEST WINNY?
Czuwająca nad dokumentem sprawozdawczyni Isabella Lövin z komisji rybołówstwa winą za taki stan rzeczy obarcza rybaków. W ich obronie stają polscy eurodeputowani.
– Od 7 lat obowiązuje zakaz połowu i – jak widać – ryb nie przybyło. Należy szukać innych powodów tego problemu – twierdzi Magdalena Adamowicz z Koalicji Obywatelskiej. – Bałtyk jest płytkim morzem i ogrzewa się 3 razy szybciej niż inne morza. Wpływa tam bardzo dużo zanieczyszczeń, w tym nawozów z krajów nadbrzeżnych. To powoduje tzw. proces eutrofizacji, kwitną sinice oraz namnażają się glony, które w momencie obumierania powodują pustynie tlenowe. To są problemy, które nie pozwalają na odtworzenie populacji. W związku z tym raport patrzy jednostronnie na przyczyny deficytu wzrostu populacji dorsza – dodaje europosłanka.
RADYKALNE I NIEPOTRZEBNE ROZWIĄZANIA
Jak ocenia Piotr Müller z Prawa i Sprawiedliwości, przyjęty dokument forsuje rozwiązania radykalne i niepotrzebne, które nie mają wystarczającego oparcia w dowodach naukowych.
– W Parlamencie Europejskim przyjmowane są role sprawozdawców przez różne siły polityczne. W tej roli była poseł, która ma bardzo głębokie przekonania co do wszelkiego zła pochodzącego z rybołówstwa. Za takim sprawozdaniem nie sposób głosować – uważa Piotr Müller, który zaproponował w sumie 87 poprawek.
Wśród kluczowych i pomijanych dotychczas ryzyk europoseł Piotr Müller wymienił: kwestię drapieżników i ich destrukcyjny wpływ na funkcjonowanie stad ryb, oczyszczanie dna Bałtyku z niebezpiecznych, powojennych pozostałości chemicznych i konwencjonalnych oraz inwestycje w nowoczesną infrastrukturę oczyszczania ścieków w krajach nadmorskich.
– W dokumentach unijnych jest zapisany program pilotażowy, który sprawdziłby, jakie są techniczne możliwości utylizacji niebezpiecznych substancji. Potem można byłoby rozszerzyć to o program masowy. Jeżeli znajdziemy technologię, która w sposób bezpieczny mogłaby to wyłowić, to wtedy byśmy to robili. Natomiast sztuką nie jest odsunięcie problemu w czasie, bo te beczki prędzej czy później będą się rozszczelniały – mówi Piotr Müller.
500 TYSIĘCY TON AMUNICJI
Szacuje się, że na dnie Bałtyku zalega nawet 500 tysięcy ton amunicji z czasów II wojny światowej. To m.in. bomby, pociski, broń konwencjonalna, która znajduje się na zatopionych wrakach. Poza tym po 1945 roku dno było wykorzystywane do składowania broni chemicznej – w rejonie Głębi Gotlandzkiej i Bornholmskiej. Magdalena Adamowicz przyznaje, że w tym kontekście Bałtyk to „tykająca bomba”, a obecnie wyciekające z beczek substancje także mają wpływ na niemożność odtworzenia populacji dorsza.
– Moje poprawki są zgodne ze stanowiskiem polskiego rządu i mają na celu przede wszystkim ochronę rybaków, a nie czynienie ich winnymi – mówi eurodeputowana. – Co prawda jest to tylko raport z inicjatywy własnej, to nie jest legislacja i nie stanie się obowiązującym prawem. Chodzi jednak o to, aby z całą stanowczością bronić interesów naszych obywateli – kończy Magdalena Adamowicz.
Obecnie obowiązujące limity na tzw. połowy przypadkowe wynoszą 430 ton dla dorsza wschodniobałtyckiego i 266 ton dla zachodniobałtyckiego. W zeszłym roku komisja bez skutku zamierzała ograniczyć te kwoty jeszcze mocniej.
Rozmowy robocze odbywają się w środę, a na czwartek zaplanowano głosowanie na rezolucją.
Posłuchaj:
Mateusz Czerwiński/mk








