Członkowie „Kocham Gdańsk” uważają, że problem dzików należy rozwiązać w sposób stanowczy. Chodzi głównie o skoncentrowane działania, które sprawią, że zwierzęta nie będą wchodzić do miast. Mowa tu o przeszkodach, działaniach edukacyjnych, ale i redukcyjnych odstrzałach.
Przedstawiciele „Kocham Gdańsk” chcą, żeby wspólną strategię walki z dzikami wypracowano z mieszkańcami.- Mamy możliwość ogłoszenia referendum lokalnego w tym zakresie. Zachęcam do tego. Jeżeli rada miasta zdecyduje się na przeprowadzenie bardzo solidnej kampanii informacyjnej, w której przekaże mieszkańcom, jakie są opcje i ile to będzie kosztowało, to podejmą oni odpowiednią decyzję. Problem z dzikami jest już dzisiaj zbyt newralgiczny, abyśmy dłużej go lekceważyli – podkreśla Artur Szostak, kandydat na prezydenta Gdańska.
SCHRON NA SYTUACJĘ KRYZYSOWĄ
Komitet postuluje również powstanie aplikacji na telefon, która ułatwi znalezienie schronu, a także pomoże w odpowiednim zachowaniu w razie sytuacji kryzysowych. Członkowie „Kocham Gdańsk” chcą również, żeby w ciągu pięciu lat co drugi mieszkaniec Gdańska bez problemu znalazł miejsce doraźnego schronienia.
– Naszym zdaniem to nie będzie trudne. Jest bardzo wiele obiektów, które spełniają kryteria miejsc doraźnego schronienia. Tak naprawdę wystarczy zrobić inwentaryzację, wskazać te punkty i pokazać ludziom, gdzie mogą się ukryć. Dla przykładu powiem, że najprostszym MDS-em jest okop. Do końca kadencji chcielibyśmy doprowadzić do tego, żeby przynajmniej 50 proc. mieszkańców będzie miało miejsce w wyższym standardzie bezpieczeństwa, czyli w miejscach ukrycia – zapowiada Radosław Smilgin, kandydat na radnego.
Oskar Bąk/pb








