Mieszkańcy południowej części Gdyni jeszcze minimum miesiąc poczekają na koniec utrudnień na węźle Karwiny. W połowie grudnia wyłączono z użytkowania lewy pas ruchu w kierunku Chwaszczyna i wprowadzono tam zakaz poruszania się pojazdów o wadze powyżej 25 ton. To wynik badania stanu technicznego wiaduktu, który wykazał, że jest on w fatalnej kondycji i realna jest groźba katastrofy budowlanej.
Naprawa zrujnowanych filarów wiaduktu miała się właśnie kończyć, ale jak się okazuje, nawet się jeszcze nie rozpoczęła. Wiceprezydent Gdyni Bartłomiej Austen wskazał, że opóźnienie to efekt między innymi dłuższej procedury uzyskania od PKP zgody na zamknięcie torów.
– Udało nam się uzyskać pozwolenie 14 lutego. Jest jednak jeden problem. Roboty muszą się odbywać w nocy i w weekendy, aby nie blokowały ruchu kolejowego. Planowaliśmy zacząć prace w ten weekend, lecz temperatura powietrza w nocy powinna wynosić powyżej zera stopni. W tej chwili mamy mrozy, więc musimy poczekać na lepszą pogodę – przekazał Austen.
Według deklaracji miasta naprawa ma się rozpocząć w następny piątek i prowadzona ma być przez kolejne dwa weekendy.
Marcin Lange/mk





