Sopoccy radni Prawa i Sprawiedliwości chcą, aby w kurorcie powołano rady dzielnic. Ich zdaniem mieszkańcy mieliby dzięki temu większą sprawczość. Miasto uważa, że wprowadzenie jednostek pomocniczych jest zbędne – między innymi ze względu na małą powierzchnię kurortu.
Władze Sopotu przekonują, że wprowadzenie rad dzielnic nie jest potrzebne. Jak podkreśla wiceprezydent Michał Banacki, Sopot różni się skalą od dużych aglomeracji.
– Sopot jest niewielki obszarowo i ludnościowo. Mamy dobrze funkcjonujących radnych miejskich, którzy są w stałym kontakcie z mieszkańcami. Rady dzielnic nie są warunkiem koniecznym do dobrej współpracy – zaznacza.
Wiceprezydent dodał również, że miasto konsultuje swoje decyzje z sopocianami np. dotyczące inwestycji drogowych
– Środki, które musielibyśmy przeznaczyć na rady dzielnic, lepiej skierować na wzmocnienie Budżetu Obywatelskiego – argumentuje Banacki.
„MIESZKAŃCY SĄ SŁABO REPREZENTOWANI”
Innego zdania są radni Prawa i Sprawiedliwości. Jakub Świderski podkreśla, że Sopot jest jednym z największych miast w Polsce bez jednostek pomocniczych.
– Mieszkańcy są słabo reprezentowani. Myślę, że radni dzielnicowi z Gdańska nie doceniają faktu swojego istnienia, bo już samo wyrażenie opinii na jakiś temat, albo przedstawienie i przegłosowanie jakiejś sprawy, to już jest coś. Sopocianie na to liczyć nie mogą – twierdzi Świderski.
MOŻE ZABRAKNĄĆ CHĘTNYCH
Jarosław Kempa z Kocham Sopot uważa, że powstanie rad dzielnic nie jest konieczne.
– Mamy bardzo dobry kontakt z mieszkańcami. Tworzenie kolejnych struktur może nie przynieść realnych korzyści. Ponadto może być problem ze znalezieniem chętnych do zasiadania w tych organach. Już w Gdańsku zdarzało się, że rady dzielnic były nieobsadzone. W mniejszym Sopocie może być jeszcze trudniej – ocenia Kempa.
Nasz reporter ustalił, że o powstaniu rad dzielnic w kurorcie dyskutowano nieoficjalnie przy okazji spotkania radnych dzielnicowych z Gdańska w Pałacu Prezydenckim, które odbyło się w zeszły piątek. Dodajmy jednak, że Sopot nie ma wyznaczonych formalnie dzielnic i osiedli, a jest to warunek konieczny do ewentualnego powołania rad dzielnic i rad osiedli.
Tymon Nieśmiałek/aKa





