Dwa punkty w Gdańsku wydające paczki żywnościowe potrzebującym nie są przystosowane dla osób z niepełnosprawnością – alarmują przedstawiciele partii Razem. Aby wejść do lokali, trzeba pokonać kilka schodów. Chodzi o obiekty przy ulicy Minogi 1A oraz Wolności 52.
Michał Dziergas z partii Razem wystosował pismo do Gdańskich Nieruchomości z zapytaniem, czy w punkcie przy ulicy Minogi 1A są planowane inwestycje, które umożliwią łatwiejszy dostęp do lokalu.
PARTIA RAZEM: „SCHODY STANOWIĄ DUŻĄ BARIERĘ”
– Do miejsca takiego jak sklep społeczny przychodzą osoby w różnego rodzaju kryzysach, takich jak bezdomność czy ubóstwo. Często trafiają tu również osoby mające problemy z mobilnością. Poruszają się one o balkoniku lub na wózkach inwalidzkich. Gdy do takiego sklepu prowadzą schody, stanowi to dużą barierę. Wiadomo, że jest to lokal miejski, więc dobrym rozwiązaniem jest przygotowanie go w taki sposób, aby jak najwięcej osób miało do niego łatwy dostęp. Oznacza to zastosowanie podjazdu dla wózków, zamontowanie barierek oraz zapewnienie innych form wsparcia, które umożliwią dostanie się do lokalu bez konieczności pokonywania schodów i zmagania się z barierami architektonicznymi – stwierdził Michał Dziergas.
– Założono po prostu, że ktoś zajmie się odbieraniem tych paczek albo jedzenie dostaną tylko ci, którzy się tam wdrapią, zdobędą jakieś punkty i ukończą ten wyścig — dodała działaczka partii Razem Alicja Półtorak.
GDAŃSKIE NIERUCHOMOŚCI: „NIKT NIE ZGŁASZAŁ PROBLEMÓW”
Oba lokale użytkowe są miejskie, choć znajdują się w budynkach stanowiących wspólnotę mieszkaniową. Jak zaznacza Jarosław Nadolski z Gdańskich Nieruchomości, dotychczas nie zgłaszano problemów z wejściem do lokali.
– Kilka dni temu wpłynęło pismo w tej sprawie od radnego dzielnicy Śródmieście Michała Dziergasa. Nie otrzymaliśmy żadnych innych pism w tej sprawie – informuje Nadolski. – Obydwa lokale zostały oddane w bezpłatne użyczenie na podstawie zawartej umowy. Na biorącym do używania spoczywa obowiązek zapewnienia właściwych warunków dostępu do lokalu – dodaje.
– W przypadku osób mających trudności z wejściem, osoba wydająca pakuje żywność i przekazuje danej osobie, bez oczekiwania w kolejce, przed wejściem do lokalu – wyjaśnia dyrektor Polskiego Komitetu Pomocy Społecznej Pomorskiego Zarządu Wojewódzkiego Danuta Sokołowska.
BANK ŻYWNOŚCI W TRÓJMIEŚCIE WYJAŚNIA SYTUACJĘ
Redakcja otrzymała stanowisko Banku Żywności w Trójmieście, użytkującego Sklep Społeczny „Za Stołem”.
Ina Gadomska, kierownik zespołu Banku Żywności w Trójmieście, poinformowała, że w przeszłości przeprowadzono analizę możliwych rozwiązań technicznych poprawiających dostępność, w tym wykonania podjazdu oraz montażu podnośnika.
– Analiza wykazała, że wykonanie podjazdu jest niemożliwe ze względu na nadmierną stromość schodów oraz brak wymaganej przestrzeni. Montaż platformy lub windy wymagałby przebudowy schodów, ich wzmocnienia oraz przebudowy barierek, co stanowi ingerencję w części wspólne nieruchomości – powiedziała kierownik.
Dodaje, że realizacja takich rozwiązań wymaga zgody właściciela oraz wspólnoty mieszkaniowej, a organizacja korzystająca z lokalu na podstawie użyczenia nie posiada kompetencji ani tytułu prawnego do realizacji takich działań.
– Interpretacja zapisów umowy użyczenia, prezentowana przez Gdańskie Nieruchomości, jest w naszej ocenie nieprawidłowa. Obowiązek przystosowania lokalu obejmuje dostosowanie funkcjonalne i sanitarne, a nie wszechstronne prace remontowe wykonywane na częściach wspólnych, ani tym bardziej przebudowę elementów konstrukcyjnych budynku. Stanowisko to zostało potwierdzone przez prezydent Aleksandrę Dulkiewicz na jednym z plenarnych spotkań Gdańskiej Organizacji Pozarządowych – zaznacza Gadomska.
Gadomska podkreśla, że Bank Żywności w Trójmieście wykonał na własny koszt kompleksowe prace adaptacyjne lokalu i zapewnia dostęp do usług osobom z ograniczoną mobilnością poprzez obsługę klienta poza lokalem, prezentację asortymentu, kompletowanie zamówień przez personel oraz przekazywanie produktów bezpośrednio osobom oczekującym przed wejściem. Dodatkowo pracownicy udostępniają swoje prywatne telefony, aby umożliwić kontakt osobom oczekującym przed lokalem.
– W naszej ocenie brak dostępności architektonicznej wynika z uwarunkowań technicznych budynku oraz ograniczeń prawnych i systemowych, w tym modelu krótkoterminowego użyczenia lokali. Zdecydowanie nie zgadzamy się z interpretacją zapisów umowy w sposób, który przerzuca odpowiedzialność za rozwiązanie problemu infrastrukturalnego na organizację, która nie posiada ani tytułu prawnego, ani możliwości technicznych, ani narzędzi finansowych do jego realizacji – podsumowuje Gadomska.
Tymon Nieśmiałek/ua/puch








