– Antyaborcyjne zgromadzenie przed szpitalem na gdańskiej Zaspie było nieobyczajnym wybrykiem – tak orzekł w poniedziałek, 2 marca, Sąd Okręgowy w Gdańsku, który rozpatrywał skargę organizatorów pikiety na decyzję miasta. Zdaniem sądu urzędnicy podjęli słuszną decyzję, rozwiązując zgromadzenie.
Chodzi o manifestację ze stycznia. Jej przeciwnicy zarzucali uczestnikom m.in. propagowanie faszyzmu czy prezentowanie nieprzyzwoitych haseł. Z tym sąd się nie zgodził, ale uznał, że hałaśliwa pikieta przed szpitalem stanowi wybryk, ponieważ ważniejsze są zdrowie i życie pacjentów niż prawo do zgromadzeń.

„TO POWINIEN BYĆ PRZYKŁAD”
– To powinien być przykład dla innych miast, w których odbywają się podobne manifestacje – mówił w sądzie Cyprian Mrzygłód z Nowej Lewicy, która wspólnie z partią Razem organizowała przed szpitalem kontrmanifestacje. – Przede wszystkim najważniejsze jest to, że sąd stwierdził, iż już same te zgromadzenia, organizowane w takiej formule przed szpitalem, stanowią wybryk nieobyczajny. Jest to podstawa do tego, aby we wszystkich miastach, a w szczególności w Gdańsku, rozwiązywać takie zgromadzenia już na samym początku – wskazywał Mrzygłód.
ROZSTRZYGNIĘCIE NIE JEST PRAWOMOCNE
Przedstawiciele Fundacji Ratuj Życie, która zaskarżyła decyzję urzędników o rozwiązaniu manifestacji, nie byli dziś obecni w sądzie. Rozstrzygnięcie nie jest prawomocne, przysługuje na nie zażalenie do sądu apelacyjnego.
Od grudnia w Gdańsku odbyły się już trzy pikiety przed szpitalem. Przedstawiciele placówki tłumaczą, że wszystkie zabiegi wykonywane są zgodnie z prawem i obowiązującymi procedurami.
Kuba Kaługa/puch
Czytaj także:
Kuba Kaługa/aKa








