Nie wszystkie trawniki w Gdańsku będą strzyżone tego lata. Miasto od kilku lat ogranicza koszenie gdzie to możliwe. Wyższa trawa ma poprawiać mikroklimat i wspierać bioróżnorodność. Gdański Zarząd Zieleni przekonuje, że to kompromis między estetyką, bezpieczeństwem i ochroną środowiska.
Każdego roku mieszkańcy narzekają na zarośla, oczekują równo przystrzyżonych, zadbanych trawników i postrzegają je jako wyznacznik porządku i estetyki w przestrzeni publicznej. Inni opowiadają się za rzadszym koszeniem, tworzeniem łąk kwietnych i bardziej naturalnym podejściem do zieleni, wskazując na ochronę przyrody. Miasto stara się pogodzić te oczekiwania.
– Staramy się działać kompromisowo. Tak, by było bezpiecznie, estetycznie, ale też bardziej naturalnie – tam, gdzie to możliwe. To próba pogodzenia oczekiwań mieszkańców z troską o przyrodę i wsparciem odporności miasta na zmiany klimatu. Tę strategię realizujemy od kilku lat i konsekwentnie ją rozwijamy. Zależy nam, by była coraz szerzej rozumiana i stosowana – przekonuje rzeczniczka Gdańskiego Zarządu Zieleni Magdalena Kiljan.
OBSZARY Z KRÓTKĄ TRAWĄ
Krótka trawa utrzymywana będzie w reprezentacyjnych i intensywnie użytkowanych częściach miasta. Dotyczy to m.in. Parku Oliwskiego, Parku Oruńskiego i Parku Kuźniczki, terenów Głównego i Starego Miasta, a także trawników wyposażonych w system automatycznego nawadniania. Regularnie koszone mają być również okolice placów zabaw, siłowni plenerowych oraz polan piknikowych. W innych lokalizacjach miasto zamierza ograniczać koszenie i pozostawiać fragmenty wyższej roślinności. Dotyczy to przede wszystkim mniej uczęszczanych terenów zielonych oraz części pasów przyulicznych.
– Tam, gdzie jest taka możliwość, kosić będziemy rzadziej i częściowo, na przykład w odległości ok. metra od skrajni jezdni, chodnika czy drogi rowerowej, pozostawiając dalej zielone pasy wyższej roślinności. Tak, by zachować kompromis między bezpieczeństwem, a korzyściami dla środowiska – tłumaczyła Kiljan.
URZĘDNICY APELUJĄ DO MIESZKAŃCÓW
Urzędnicy apelują do spółdzielni, wspólnot mieszkaniowych, działkowców, właścicieli ogródków i prywatnych nieruchomości, aby również zaniechali koszenia traw. Dzięki temu w Gdańsku powstanie więcej naturalnych łąk kwietnych.
PAP/kp








