Śledztwo w sprawie karambolu na trasie S7 jest zawieszone z uwagi na oczekiwanie na opinię biegłych z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych. Zobowiązali się do sporządzenia opinii do końca czerwca – poinformował we wtorek rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Mariusz Duszyński.
W katastrofie na S7 w Borkowie k. Gdańska w nocy 18 października 2024 r. uczestniczyło 21 pojazdów – 18 osobowych i trzy ciężarowe. Łącznie podróżowało nimi 56 osób. Zginęło pięć osób, w tym czworo dzieci, a dziesięć zostało rannych. Ojciec dwojga dzieci zmarł kilka miesięcy po katastrofie mimo rehabilitacji w szpitalu.
PROKURATORSKIE ŚLEDZTWO
Prokuratura Okręgowa w Gdańsku nadzoruje śledztwo prowadzone przez Komendę Wojewódzką Policji w Gdańsku w sprawie sprowadzenia na drodze ekspresowej S7 w Borkowie katastrofy w ruchu lądowym, w wyniku której śmierć poniosło pięć osób, a dziesięć zostało rannych.
W sprawie dokonano m.in. oględzin miejsca zdarzenia, oględzin pojazdów uczestniczących w wypadku i oględzin zwłok. Kierowcom pojazdów biorących udział w zdarzeniu wykonano badanie na zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu. Uzyskano też opinie kryminalistyczne z zakresu oceny stanu technicznego pojazdów i opinię z zakresu informatyki śledczej z badań telefonów komórkowych.
ANALIZA NAGRAŃ
Śledczy wykonali też oględziny nagrań z pojazdów. Uzyskali również informację z GDDKiA Oddział w Gdańsku o obowiązującym na odcinku trasy S7 w dniu katastrofy ograniczeniu prędkości.
Prokuratura otrzymała też wyniki sekcji zwłok pięciu ofiar i dokumentację medyczną pozostałych pokrzywdzonych. Dotychczas przesłuchała ok. 100 świadków, w tym pokrzywdzonych, funkcjonariuszy policji, straży pożarnej i ratowników.
Prokurator przedstawił kierowcy samochodu ciężarowego DAF, 38-letniemu Mateuszowi M., zarzut sprowadzenia na drodze ekspresowej S7 w miejscowości Borkowo katastrofy w ruchu lądowym zagrażającej życiu lub zdrowiu wielu osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach.
Wobec podejrzanego stosowany jest dozór policji oraz poręczenie majątkowe w wysokości 100 tys. zł. Mateuszowi M. za spowodowanie katastrofy w ruchu lądowym grozi do 15 lat pozbawienia wolności.
PAP/puch








