Bałtyk, jeśli chodzi o linię brzegową, w 93 proc. jest morzem NATO, ale to nie znaczy, że nie ma na nim poważnych wyzwań dla bezpieczeństwa – podkreślił w Gdyni wicepremier, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. Bezpieczeństwo to temat spotkania szefów MSZ krajów z Rady Państw Morza Bałtyckiego.
Wicepremier Sikorski w piątek obserwował ćwiczenia polskich wojsk specjalnych pod nazwą „Orkan”, prowadzone naprzeciwko Muzeum Emigracji w Gdyni. Głównym tematem rozmów ministrów spraw zagranicznych są bieżące wyzwania dla bezpieczeństwa w regionie Morza Bałtyckiego, w szczególności: zakłócenia sygnału Globalnego Systemu Nawigacji Satelitarnej, zagrożenia dla infrastruktury krytycznej i zagrożenia płynące ze strony „floty złomu”.
„TO NAPĘDZA MACHINĘ WOJENNĄ PUTINA”
– Priorytetem w tych niespokojnych czasach jest oczywiście bezpieczeństwo, w tym bezpieczeństwo na Bałtyku. Po przystąpieniu Szwecji i Finlandii do Sojuszu jest to, jeśli chodzi o linię brzegową, w 93 proc. morze NATO, ale to nie znaczy, że nie ma tam poważnych wyzwań dla bezpieczeństwa. Dzięki wysiłkom polskiej prezydencji w Unii Europejskiej już ponad 600 statków floty złomu zostało objętych sankcjami. Wiemy, że jest to flota pływająca pod często egzotycznymi banderami albo w ogóle bez bandery, która dostarcza rosyjską ropę na światowe rynki, co napędza machinę wojenną Putina. W naszym interesie jest, aby tej ropy trafiało na rynki mniej, a także by chronić Bałtyk przed zagrożeniami ekologicznymi – podkreślił Sikorski.

Sikorski, powołując się na badania Uniwersytetu Morskiego oraz firmy GPS Patron, powiedział, że „lądowe źródło zakłóceń w Królewcu bierze na cel samoloty na dużych wysokościach, natomiast żeglugę zakłócają źródła ulokowane na statkach, także tych znajdujących się na wodach międzynarodowych”.
WOJSKA SPECJALNE ODBIŁY PROM
Zwieńczeniem konferencji był pokaz dynamiczny przygotowany przez wojska specjalne dla ministrów spraw zagranicznych państw członkowskich Rady Państw Morza Bałtyckiego. Żołnierze Jednostki Wojskowej Formoza oraz piloci i operatorzy GROM-u zaprezentowali sojusznikom operację odbicia promu pasażerskiego z rąk uzbrojonych napastników, co stanowiło bezpośrednią odpowiedź na scenariusze potencjalnych kryzysów na morzu.
– Prom został opanowany przez członków załogi jednego ze statków Floty Cieni, który zwrócił się o pomoc ze względu na zły stan zdrowia części załogi tego statku. Prom pasażerski przyjął na pokład sześciu członków załogi, którzy działali pod fałszywą flagą. Ich celem było przejęcie tego promu – zdradził scenariusz dowódca komponentu wojsk specjalnych, generał dywizji Michał Strzelecki.

– Prom został przejęty przez wrogich bojowników, w związku z tym zapadła decyzja o przeprowadzeniu operacji przejęcia przez wojska specjalne. W działaniach bierze udział zadaniowa grupa specjalna z Jednostki Wojskowej Formoza przy wsparciu jednostek pływających oraz śmigłowców S-70i zespołu lotniczego jednostki wojskowej GROM – dodał.
Operację wspierały okręty polskiej Marynarki Wojennej oraz myśliwce F-16. Akcja odbicia promu – w tę rolę wcieliła się jedna z jednostek Steny Line – zajęła wojskom specjalnym 15 minut.
Marcin Lange/PAP/mk








