Sąd swoim wadliwym pouczeniem wprowadził pokrzywdzoną w błąd, w wyniku czego sprawa została umorzona, a kobieta pozbawiona możliwości dochodzenia swoich praw – uznał w czwartek Sąd Najwyższy, uchylając wyrok gdańskiego sądu. SN uwzględnił tym samym kasację Rzecznika Praw Obywatelskich.
– W tej sprawie rzeczywiście naruszono prawa obywatelskie i przywróciliśmy w tym momencie praworządność – powiedział po wyroku SN przewodniczący składu orzekającego sędzia Dariusz Kala.
Kasacja RPO dotyczyła orzeczenia wydanego przez Sąd Rejonowy Gdańsk-Południe w październiku 2024 r. Sąd umorzył wtedy postępowanie karne wobec dwóch mężczyzn oskarżonych o uszkodzenie wnętrza prywatnego salonu usługowego. Straty oszacowano na 7 tys. zł, a sprawcy działali w warunkach recydywy. Umorzenie nastąpiło po wycofaniu przez pokrzywdzoną wniosku o ściganie.
RPO miał jednak wątpliwości, czy była to jej świadoma i samodzielna decyzja. W jego ocenie wynikała ona z błędnego i niepełnego pouczenia udzielonego przez sąd. Wyrok z 2024 r. nie został zaskarżony i się uprawomocnił. Kasację złożył zastępca RPO Stanisław Trociuk.
„ZLECENIE BYŁEGO MĘŻA”
Istota sprawy polegała na tym, że mężczyźni, którzy zdewastowali salon, przyznali, iż działali na zlecenie byłego męża pokrzywdzonej. Kobieta nie była więc zainteresowana ściganiem bezpośrednich sprawców. Gdy sąd zapytał ją o podtrzymanie wniosku o ściganie, „wyraziła niezrozumienie” co do skutków jego wycofania.
Zapytała następnie, czy po wycofaniu wniosku będzie mogła nadal dochodzić swoich praw – przede wszystkim wobec zleceniodawcy przestępstwa. Sąd odpowiedział twierdząco, informując, że po wycofaniu wniosku wobec dwóch mężczyzn będzie mogła złożyć nowe zawiadomienie dotyczące trzeciej osoby. Jak relacjonowało Biuro RPO, sąd wskazał także, że oskarżeni w kolejnym postępowaniu będą musieli zeznawać przeciwko zleceniodawcy. Po takim pouczeniu pokrzywdzona wycofała wniosek, nie mając pełnomocnika.
BŁĘDNE POUCZENIE SĄDU
Rzecznik Praw Obywatelskich wskazał w kasacji, że w przypadku czynów wnioskowych – takich jak zniszczenie mienia – wniosek obejmuje wszystkich sprawców powiązanych z czynem, nawet jeśli nie zostali w nim wskazani wprost.
W ocenie RPO sąd nie tylko sugerował wycofanie wniosku, ale też błędnie pouczył pokrzywdzoną co do skutków tej decyzji. Nie wyjaśnił, że cofnięcie wniosku obejmuje wszystkich sprawców oraz że jego ponowne złożenie jest niedopuszczalne. RPO uznał, że kobieta została pozbawiona prawa do sądu. Argumentację tę poparła prokurator Prokuratury Krajowej Małgorzata Kozłowska, a SN uwzględnił kasację, przekazując sprawę do ponownego rozpoznania.
WYROK SĄDU NAJWYŻSZEGO
– Pokrzywdzona osoba składa wniosek o ściganie czynu zabronionego. Konsekwencją takiego rozumienia jest to, że to nie do pokrzywdzonego należy wybór, kogo państwo będzie ścigać – wskazał sędzia SN Jerzy Grubba.
Jak dodał, pokrzywdzony nie może wybierać, którzy sprawcy mają być ścigani, a którzy nie. – Skoro jest złożony wniosek o ściganie, dotyczy on wszystkich sprawców. Jeśli następuje cofnięcie wniosku, to nikogo nie można ścigać – podkreślił.
Sędzia uznał, że pouczenie sądu było błędne i pozbawiło pokrzywdzoną prawa do ścigania inicjatora przestępstwa. – Wspaniale, że RPO zajął się tą sprawą, bo ewidentnie ograniczono tu prawa obywatelskie poprzez błąd funkcjonariusza państwowego, czyli sędziego – podsumował.
PAP/puch








