Twierdził, że jadąc na ryby, zabłądził i szukał zjazdu. Tak naprawdę włamywał się do pojazdów budowlanych i kradł z nich paliwo. Łączne straty wyniosły niemal 1000 litrów, które złodziej zakopał w lesie.
Mężczyznę na gorącym uczynku zatrzymał kierownik Posterunku Policji w Damnicy, który po służbie zauważył dziwne zachowanie kierowcy Opla. Pojazd, według relacji funkcjonariusza, zwalniał i zatrzymywał się przy zjazdach na nowo budowanej trasie S6 w okolicach Słupska. Podczas przeszukania bagażnika samochodu odnaleziono kanistry i przedmioty mogące służyć do kradzieży paliwa.

ZABŁĄDZIŁ JADĄC NA RYBY… BEZ WĘDKI
Jak podkreśla mł. asp. Amadeusz Galus z Komendy Miejskiej Policji w Słupsku, funkcjonariusze, którzy przyjechali wesprzeć interweniującego kierownika, w tym samym czasie otrzymali zgłoszenie o włamaniu do koparki na terenie budowy.

– 38-latek był trzeźwy i tłumaczył, że jadąc na ryby, zabłądził i szukał zjazdu, który pozwoliłby mu dotrzeć do łowiska. Dalsze sprawdzanie zawartości samochodu obnażyło prawdziwe intencje jego właściciela. W bagażniku zamiast wędek mężczyzna przewoził kanistry i przedmioty mogące służyć do kradzieży paliwa. Chciał także oszukać policjantów, podając nieaktualny adres zamieszkania. Rozpoznanie dzielnicowych z miejscowego posterunku pozwoliło na dotarcie do prawdziwego miejsca zamieszkania, a później do kryjówki w lesie, gdzie zatrzymany w ziemiance ukrywał skradzione paliwo – dodaje.

GROZI MU 10 LAT WIĘZIENIA
38-latek łącznie usłyszał cztery zarzuty kradzieży z włamaniem do zbiorników zaparkowanych sprzętów budowlanych. Teraz o jego losie zadecyduje sąd. Grozi mu nawet 10 lat pozbawienia wolności.
Posłuchaj relacji naszego reportera:
Łukasz Kosik/aKa








