Wszyscy chyba mają podobne skojarzenia. Babcia czy mama na chorobę robiła rosół. Wiadomo, że nic tak nie wzmacniało organizmu jak ciepły wywar. Jak się okazuje, ta moda wraca w postaci bulionów kolagenowych. To trochę coś podobnego, ale też innego niż babciny rosół. Wywar gotuje się przynajmniej 12 godzin i jest gęstym płynem, a nie całkowicie płynną zupą.
O prozdrowotnych właściwościach bulionów przekonuje słuchaczy Radia Gdańsk Mateusz Małkowski. To doświadczony kucharz z ponad 15-letnim stażem w najlepszych restauracjach Skandynawii. Gotowanie bulionu rozpoczął z myślą o zdrowiu swojej żony, łącząc tradycję wyniesioną z kuchni swojej babci Adzi z nowoczesnym podejściem do odżywiania opartego na kolagenie, który wspiera skórę, stawy i odporność. Matusz razem z żoną Veroniką założył markę „Bulion do picia”.
Posłuchaj rozmowy z Mateuszem Małkowskim:
Włodzimierz Raszkiewicz/ua








