Szpital Miejski w Miastku nie dostanie pieniędzy z Ministerstwa Zdrowia za likwidację oddziału ginekologiczno-położniczego. – Nasz wniosek o wypłatę połowy ryczałtu przez dwa lata nie miałby szans na powodzenie, bo oddział zamknęliśmy za szybko – mówi burmistrz Miastka Jerzy Wójtowicz.
Oddział został zamknięty przed wejściem w życie ustawy.
– Chcieliśmy z tego skorzystać, ale okazało się, że jest to niemożliwe. Mamy zachowaną część ryczałtu po zamkniętym oddziale ginekologiczno-położniczym i tylko z tego na dziś możemy skorzystać. Były przymiarki, żeby skorzystać z mechanizmów restrukturyzacyjnych dotyczących chirurgii, ale na obecną chwilę zarząd nie prowadzi takich działań. Nie chcemy likwidować tego oddziału, więc nie będziemy się zwracali o te środki – wyjaśnia burmistrz Miastka.
Z oferty Ministerstwa Zdrowia zamknięcia oddziału całodobowego w zamian za połowę finansowania przez dwa lata w skali kraju chce skorzystać dwadzieścia pięć szpitali. Szpital Miejski w Miastku od lat ma kłopoty finansowe. Zadłużenie sięga 30 milionów złotych. W szpitalu trwa procedura konkursowa wyłonienia dziesiątego w ciągu ostatnich lat prezesa tej placówki.
Przemysław Woś/ua








