AMW Arka Gdynia wygrała zdecydowanie z WKS Śląskiem Wrocław 86:75 i wydłużyła ćwierćfinałową serię Orlen Basket Ligi do czwartego meczu. Rywal nadal prowadzi, ale już tylko 2:1. Świetny mecz zagrał Luke Barrett, autor 25 punktów, z których aż 19 zdobył w pierwszej połowie. Kolejne starcie w środę i w przypadku wygranej AMW Arki, rywalizacja przeniesie się na piąty mecz do Wrocławia.
Mantas Cesnauskis imponował spokojem po dwóch przegranych meczach we Wrocławiu. Zapowiadał, że wie, jak zmienić obraz serii, że jego gracze nie zagrali na Dolnym Śląsku źle i odpowiednie wykorzystanie atutów spowoduje wydłużenie tej serii. Na konferencji prasowej przy stanie 0:2 powiedział z przekąsem: „mam nadzieję, do zobaczenia na piątym meczu we Wrocławiu.” Zaznaczał też, że nie martwi go słabsza gra podkoszowych.
OSOBISTY MECZ
Śląsk to drużyna z którą Cesnauskis ma osobiste rachunki do wyrównania. Kilka lat temu w serii półfinałowej, jego Czarni Słupsk przegrali nieznacznie 2:3 z późniejszym Mistrzem Polski, odpadając po decydującym meczu rozgrywanym u siebie. W tamtej serii słupscy koszykarze Mantasa odrobili dwa mecze straty, bo Śląsk prowadził już 2:0 i to wywalczonych w Gryfii.
Tym razem Cesnanuskis mógł skorzystać z Milana Barbitcha, który borykał się od dwóch tygodni z urazem stawu skokowego. Zabrakło go w meczach we Wrocławiu, nie mógł odciążyć chociażby Kamila Łączyńskiego. Do Gdyni wrócił natomiast, ale w innych barwach Stefan Djordjević. Serb był przed rokiem gwiazdą AMW Arki, świetnie poczynał sobie pod koszami, ale w poniedziałkowym meczu tego nie pokazał. Dobrze przykryli go Kresimir Ljubicić i Einaras Tubutis. Pierwsza kwarta na korzyść gospodarzy 24:20 i trzeba uczciwie przyznać, że na ten wynik głównie Gdynianie zapracowali w drugiej części kwarty. Pierwsze minuty grali bowiem mniej skutecznie i to goście uzyskali niewielką przewagę. Z każdą kolejną minutą Arka przejmowała inicjatywę, zwyciężyła kwarty drugą i trzecią, a gdy tylko rywal zmniejszał przewagę do 6 punktów, gospodarze byli w stanie błyskawicznie odpowiadać.
MECZ SEZONU BARRETTA
Głównym aktorem tych odpowiedzi był Luke Barrett. Amerykański skrzydłowy świetnie wszedł w mecz, koledzy kreowali mu pozycje do zdobywania łatwych punktów, a ten skrzętnie z tego korzystał – do przerwy miał już 19 oczek w tym 9 po rzutach za trzy punkty, a po przerwie dobijał próby kolegów, przechwytywał piłki i asystował partnerom. W całym meczu zdobył 25 punktów, najwięcej w drużynie. Arka grała jednak niezwykle zespołowo, a przy tym mądrze. Gdy potrzebowała trójek Garbacza, ten je dawało. Gdy wyczarować miał coś Jarosław Zyskowski – też to czynił. Udało się odciąć od gry Kirkwooda i Graya, którzy wespół zdobyli zaledwie 15 punktów. Niestety pod znakiem zapytania stoi występ Mike’a Okauru – Amerykanin rozegrał tylko 5 minut i na decyzję odnośnie jego gotowości w następnych meczach trzeba będzie jeszcze poczekać.
Trzeci mecz ćwierćfinałowy: AMW Arka Gdynia – Śląsk Wrocław 86:75 (28:24, 20:14, 18:16, 20:21).
Stan rywalizacji play off (do trzech zwycięstw) 2-1 dla Śląska. Czwarte spotkanie odbędzie się w środę, także w Gdyni.
AMW Arka Gdynia: Luke Barrett 25, Einaras Tubutis 13, Kamil Łączyński 11, Jakub Garbacz 11, Jarosław Zyskowski 11, Kresimir Ljubicić 10, Milan Barbitch 5, Adam Hrycaniuk 0, Filip Kowalczyk 0, Mateusz Orłowski 0, Jakub Zabłocki 0.
Śląsk Wrocław: Jakub Nizioł 19, Jakub Urbaniak 15, Stefan Djordjević 9, Noah Kirkwood 8, Kadre Gray 7, Błażej Czerniewicz 7, Kyrell Luc 4, Reigarvius Williams 4, Tymoteusz Sternicki 2, Ajdin Penava 0, Aleksander Wiśniewski 0, Błażej Kulikowski 0.(PAP)
pkat








