Pod koniec września odbędzie się rozprawa sądowa dotycząca sporu pomiędzy spadkobiercami Andrzeja Lubomirskiego a Lwowskim Muzeum Historycznym w Ukrainie. Chodzi o wydanie dwóch obrazów znajdujących się obecnie na wystawie w słupskim Muzeum Pomorza Środkowego.
– Strona ukraińska od lat unika polubownego rozstrzygnięcia tej sprawy – zaznacza mecenas Maciej Obrębski, pełnomocnik spadkobierców. – Strona spadkobierców jest skłonna do podjęcia rozmów ugodowych i zakończenia sporu w sposób polubowny. Spór dotyczy dwóch obrazów, które znalazły się na wystawie w Muzeum Pomorza Środkowego. Do tej pory strona ukraińska nie skontaktowała się z nami, a jedyną reakcją w poprzedniej sprawie, dotyczącej obrazów na wystawie w Zamku Królewskim w Warszawie, była ucieczka – wyjaśnia pełnomocnik spadkobierców.
Według prawnika nie jest to przejaw chęci polubownego zakończenia sporu. Dlatego, kiedy tylko spadkobiercy spostrzegli, że w ramach wystawy „Kresy Europy” kolejne dzieła należące niegdyś do Andrzeja Lubomirskiego znalazły się w Polsce, skierowali wniosek do Sądu Okręgowego w Słupsku o zabezpieczenie obrazów. Pomimo sprzeciwu strony ukraińskiej sąd wydał decyzję w sprawie zabezpieczenia dzieł.
– W tym przypadku roszczenie dotyczy „Portretu Roksolany” nieznanego autorstwa oraz „Portretu młodzieńca” Alojzego Reichana z 1850 r. Ich wartość została oszacowana przez spadkobierców Lubomirskiego na 150 tys. zł. Sąd zakazał przekazywania tych obiektów trzecim podmiotom i wywożenia za granicę – poinformowała Tamara Kulczewska, rzecznik Sądu Okręgowego w Słupsku.

SPRZECIW STRONY UKRAIŃSKIEJ
Strona ukraińska stoi na stanowisku, że ewakuowane do Polski dzieła sztuki należą do Państwowego Funduszu Muzealnego Ukrainy i podlegają zwrotowi, a próby ich zatrzymania w Polsce w ramach roszczeń prywatnych uznaje za naruszenie swoich praw. Ponadto przedstawiciele Lwowskiego Muzeum Historycznego uważają, że w sytuacji, kiedy ich kraj toczy wojnę z Rosją, takie działania są niedopuszczalne.
Czytaj więcej: Spór o obrazy z wystawy „Kresy Europy”. Jest pozew
KRESY EUROPY
Zabytki ze Lwowa są dostępne dla odwiedzających do 18 października w Zamku Książąt Pomorskich. Jest to wystawa, która opowiada o kulturze, historii i ochronie dziedzictwa w czasie wojny. „Kresy Europy” to projekt prezentujący obiekty archeologiczne i nowożytne pochodzące z najcenniejszych kolekcji muzealnych Ukrainy, wśród których znalazły się także sporne obrazy. Przedstawiciele lwowskiego muzeum potwierdzają, że sąd w Polsce nie rozstrzygnął jeszcze kwestii własności obrazów. Do czasu merytorycznego rozpatrzenia sprawy sąd zakazał dyrektorowi muzeum w Słupsku przekazywania obrazów innym osobom, instytucjom oraz wywożenia ich poza granice Polski.
– To projekt wielowymiarowy, który powstał z idei, by zbiory gromadzone od setek lat przez różne państwa – Austro-Węgry, Polskę i Ukrainę – zabezpieczyć przed zniszczeniem, bo w czasie, kiedy nad naszymi głowami latają rakiety i drony, żadne miejsce nie jest bezpieczne. Mamy spór o interesy prywatne. To nie jest spór między państwem polskim a państwem ukraińskim – informuje dr hab. Roman Chmelyk, dyrektor Muzeum Historycznego we Lwowie.
Z MUZEUM DO MUZEUM
Mecenas Obrębski tłumaczy, że spadkobiercy Andrzeja Lubomirskiego chcą, aby obrazy, które niegdyś tworzyły Muzeum Lubomirskich we Lwowie, będące wraz z Ossolineum jedną z najważniejszych instytucji polskiej kultury w XIX wieku i w okresie międzywojennym, pozostały w Polsce.
– Jedynie będąc dostępne dla polskiej publiczności, będą w pełni realizować cele, jakie postawili przed sobą w 1823 r. hrabia Maksymilian Ossoliński i książę Henryk Lubomirski. Jedną z możliwych opcji byłoby pozostawienie odzyskanych obrazów w depozycie polskiej instytucji kultury, np. Muzeum Książąt Lubomirskich, które powstaje przy Zakładzie Narodowym im. Ossolińskich we Wrocławiu – zaznacza adwokat spadkobierców.
W OCZEKIWANIU NA PROCES
Zarówno strona ukraińska, jak i spadkobiercy Andrzeja Lubomirskiego liczą na szybkie rozstrzygnięcie sporu. Jednak trzeba będzie na to poczekać do końca września, ponieważ z uwagi na sezon urlopowy dopiero wtedy zostanie wylosowany sędzia, który rozpatrzy wnioski obu stron.
Posłuchaj:
Łukasz Kosik/SG/puch








