Niebo nad Łebą na kilka dni przysłoniły olbrzymie ośmiornice, smoki i owady, a plaże wypełnili miłośnicy latawców z całego świata. XI Międzynarodowy Festiwal Latawców przyciągnął do miasta tłumy.
Plaża w Łebie zazwyczaj jest wypełniona po brzegi turystami, ale za sprawą festiwalu pojawiły się na niej także niezliczone ilości baśniowych postaci. Kilkudziesięciometrowe konstrukcje przyciągały wzrok nie tylko tych najmłodszych, ale również starszych urlopowiczów. Okazuje się bowiem, że puszczanie latawca może być pasją na całe życie.

– Zawsze marzyłem aby wybrać się gdzieś za granicę i zobaczyć takie cuda na własne oczy. Nie spodziewałem się, że podczas urlopu w Łebie moje marzenie się spełni. To cudowne, razem z dziećmi jesteśmy na plaży od kilku godzin i aż nas szyje bolą od patrzenia w niebo, ale naprawdę było warto – opisywał swoje doświadczenia turysta z Poznania.
WŁASNORĘCZNE KONSTRUKCJE
Olbrzymie, różnobarwne latawce przygotowało 60 zespołów z całego świata, które oprócz dzielenia się swoją pasją, rywalizowały o tytuł najlepszego. Wietrzna pogoda powoduje, że utrzymanie potężnych konstrukcji nie jest proste – trzeba w tym celu użyć specjalnych kotwic.
– Jako kotwice wykorzystujemy hamaki, które napełniamy piaskiem. Mamy tu zawodników z Europy, Azji, a nawet Stanów Zjednoczonych. Znamy się od lat, tak naprawdę rywalizacja odbywa się w przyjaznej atmosferze, chodzi o to, kto zaprezentuje większą i barwniejszą konstrukcję – wyjaśnia Bolesław Jóźwiak z Gdańska.

ODLECIEĆ WRAZ Z LATAWCEM
Choć wiatr jest niezbędny do puszczania latawca, to trzeba uważać, aby nie był zbyt silny. Zdarzają się przypadki, że latawiec odlatuje wraz z osobą, która go trzyma.
– Każda pora roku jest dobra na puszczanie latawców, ważne, żeby nie padało. Trzeba jednak uważać, ponieważ zdarzają się silne podmuchy, przez które trzymana lina może zranić dłonie. Niekiedy też lepiej puścić latawiec, bo nie raz zdarzyło się, że ktoś z nim odleciał – zaznacza Agnieszka Szafrańska z Piekar Śląskich.

Latawce to świetna zabawa niezależnie od wieku oraz okoliczności. Dowodzą tego kitesurferzy, którzy także pojawili się w Łebie w ramach festiwalu – nie jednak na lądzie, a na wodzie. Dzięki specjalnym latawcom poruszali po powierzchni morza z prędkością sięgającą 75 km na godzinę.
Posłuchaj:
Łukasz Kosik/kw








