Prokuratura wyjaśnia okoliczności śmierci jednego z członków załogi pogłębiarki pracującej przy budowie usteckiego portu. W środę późnym wieczorem mężczyzna zasłabł. Przez brak dostępnej karetki z ratunkiem jako pierwsi przybyli ratownicy SAR oraz straży pożarnej.
Ratownicy niezwłocznie przystąpili do działań. Resuscytację krążeniowo-oddechową prowadzono wspólnie z PSP Ustka przez ponad godzinę.
– Kiedy na miejscu pojawił się nasz ratownik, poszkodowany mężczyzna był już reanimowany przez załogę statku. Przejęliśmy to zadanie od nich i kontynuowaliśmy działania, do których dołączyli strażacy – wyjaśnia Hubert Bierndgarski, ratownik SAR.

ŻYCIA MĘŻCZYZNY NIE UDAŁO SIĘ URATOWAĆ
Reanimacja 53-latka trwała ponad 80 minut, ale nie przyniosła rezultatu. Obecni na miejscu ratownicy stwierdzili zgon. Przyczyny tragicznego zdarzenia nie są jeszcze znane. Wyjaśni to zaplanowana na sobotę sekcja zwłok.
– Pomimo starań wielu zaangażowanych służb, życia mężczyzny nie udało się uratować. Decyzją prokuratora ciało zostało zabezpieczone do dalszych badań sekcyjnych, których wyniki pomogą dokładnie ustalić okoliczności śmierci 53-latka – informuje mł. asp. Amadeusz Galus z Komendy Miejskiej Policji w Słupsku.

To kolejny przypadek, kiedy karetka nie była dostępna, a w jej zastępstwie musiała interweniować straż pożarna lub ratownicy SAR.
Łukasz Kosik/ua








