Dziennikarz Grzegorz Górny podejmuje tematykę duchowości przede wszystkim w kluczu chrześcijańsko-narodowym i kulturowym, łącząc dzieje polityczne Polski z wiarą. Żyjemy w czasach postępującej laicyzacji. Dla ludzi rzeczywistość duchowa przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie – zauważa.
Jak podkreśla Grzegorz Górny, chodzi o brak zainteresowania wiarą. – Nie jest to nawet komunistyczne bezbożnictwo, bunt, tylko wyraz braku zainteresowania rzeczywistością duchową. Stan taki jest szkodliwy społecznie, bo wiara jest źródłem moralności regulującej relacje społeczne. Jej usunięcie doprowadzi do stanu anarchii, w której jedynym prawem jest przemoc – wyjaśnia.
INTELEKTUALNE POSZUKIWANIA
Pytania o sens życia, dobro i zło stawiał sobie już jako 20-latek. – Poszukiwania intelektualne szły w parze z poszukiwaniami duchowymi. Zawsze interesowało mnie docieranie do prawdy. Miałem 21 lat, gdy zamordowano mojego przyjaciela. Jako młody dziennikarz, na początku lat 90., zostałem korespondentem na Ukrainie, wtedy jeszcze był to Związek Sowiecki. Poznałem ludzi, którzy zachowali wiarę, należeli do tzw. kościoła katakumbowego. Oni nie tylko o tym mówili. Oni tym żyli – opowiada.
MIEJSCE WOLNOŚCI
Pod wpływem nowych znajomości zbliżył się do kościoła. – Odkryłem, że to miejsce, w którym mogę czuć się wolny. To wtedy zainteresowałem się doktryną katolicką, bardzo chciałem poznać tajemnicę Boga. W połowie lat 90. wróciłem z Ukrainy, wraz przyjaciółmi publicystami i dziennikarzami postanowiliśmy założyć pismo. Po wyjściu pierwszego numeru nie wiedzieliśmy, czego się spodziewać. Przeżyliśmy szok, kiedy okazało się, że rozszedł się bardzo szybko. Zaczęliśmy budować środowisko wokół opiniotwórczego kwartalnika „Fronda”, potem dostaliśmy propozycję, by zrobić to samo na antenie telewizyjnej. We wszystkich odsłonach staraliśmy się pokazywać duchowy wymiar rzeczywistości – podkreślał Grzegorz Górny.
Posłuchaj:
Anna Rębas








