Kiedy 18 lat temu ciężko zachorowała i musiała pożegnać się z wielką sceną, nikt nie wierzył, że wróci do zdrowia i do pracy. Zrobiła jedno i drugie. Pojechała na leczenie do kliniki w Chinach. Tam lekarze zastosowali terapię genową. Iza Sokołowska zadziwiła wszystkich, pokonując raka kręgosłupa.
Jak mówi Iza, w jej ciele nadal są guzy, ale to od niej zależy, czy się obudzą. – Ból był okropny. Nie wiedziałam, czy mam płakać, czy zacząć chodzić po ścianach. Morfina nie pomagała. Po drugiej operacji, zamiast poprawy, było jeszcze gorzej. Okazało się, że nowotwór zaatakował nie tylko kręgosłup, przerzuty były już w płucach – wyznaje.
Wtedy zapadła decyzja o leczeniu za granicą. – Moi przyjaciele z Kopenhagi przysłali mi kilka linków. Opisywane były tam przypadki osób, którym nikt nie dawał szans, a którym pomagała kuracja w Chinach – wspomina.

Iza Sokołowska (fot. archiwum prywatne)
STRACIŁA NIE TYLKO PRACĘ I PASJĘ
Przed chorobą była wschodzącą gwiazdą światowego baletu, szczęśliwą kobietą i kochającą mamą. Potem nagle szczęście się skończyło. Gdy okazało się, że Iza ma raka, opuścił ją mąż i ojciec jej dziecka. Nie chciał oddać syna. Ułożył sobie życie z dala od niej. Iza nie chce do tego wracać. Ponownie wyszła za mąż, urodziła córkę, która także uczy się w gdańskiej szkole baletowej. Syn Fivos mieszka z nią i z jej drugim mężem Marcusem, Anglikiem z pochodzenia.

Iza Sokołowska (fot. archiwum prywatne)
POMOC TYSIĄCA WIELKICH SERC
Iza kilka lat temu wróciła jako pedagog do pracy w gdańskiej szkole baletowej, uczyła też w amatorskim teatrze tańca w Sopocie. Wygrała walkę głównie dzięki tysiącom wielkich serc zaangażowanych w pomoc na jej rzecz. Pomogła fundacja baletowa, która zebrała pieniądze na leczenie, a później gdańska szkoła baletowa, oferując pracę.
– Wsparcia udzielili mi dyrektor, koledzy i pedagodzy oraz uczniowie. Dyrektor śp. Bronisław Prądzyński zaproponował, żebym poszła na studia i kształciła się w kierunku pedagogika baletu. Zrobiłam to. Teraz wysiłek się opłacił. Uczyłam tego, co sama umiałam najlepiej. Mimo, że moja prawa noga nigdy nie będzie sprawna i walczę z bólem, nie poddaję się – opowiada Annie Rębas Iza Sokołowska.

Iza Sokołowska (fot. archiwum prywatne)
MIŁOŚĆ NAD ŻYCIE, NAD TANIEC
Iza dodaje, że w jej życiu najważniejsza jest normalność, stabilizacja, poczucie bezpieczeństwa i przede wszystkim dzieci. Oprócz Fivosa urodziła się Maja.
– Kocham ich bardzo, nad życie, nad taniec. Odzyskałam spokój ducha, czyli stan, którego od dłuższego czasu szukałam. Jestem pozytywnie nastawiona do świata. Kiedyś miałam wszystko, byłam gwiazdą, tańczyłam w Królewskiej Operze w Kopenhadze. Trafiłam tam jako 17-latka. Nigdy nie myślałam, że będę musiała to zostawić – wspomina.
Twierdzi, że to wszystko było po coś, że w Polsce jest mnóstwo możliwości. Zaszła w niej duża zmiana.

Iza Sokołowska (fot. archiwum prywatne)
KRZYWY I CHORY KRĘGOSŁUP CZASEM DAJE O SOBIE ZNAĆ
Iza opowiada, jak cieszą ją wspólne śniadania, zabawy, spacery z dziećmi. Wie, że nie odzyska dawnej sprawności.
– Coś się skończyło, ale mam dwoje dzieci, które kocham. Wróciłam po chorobie do szkoły baletowej, do środowiska, które znałam jako uczennica – mówi. Obecnie prowadzi zespół baletowy w Operze Bałtyckiej i pełni obowiązki kierownika baletu.
– Mój krzywy i chory kręgosłup czasem daje o sobie znać, ale wierzę, że jest dobrze. Całe moje szczęście mam teraz – dodaje.
Iza wygrała z rakiem dzięki silnej psychice. Jak mówi, by móc się go pozbyć ze swojego ciała, trzeba go najpierw wyrzucić z umysłu. Nadal kocha taniec, ale jest jeszcze coś, co kocha bardziej – życie i rodzinę.
Posłuchaj reportażu Anny Rębas i rozmowy z tancerką po audycji:
aKa





